Fotorelacja z wyjazdu na Syberię w góry Kodar (Кодар).
W 2010 roku naszym celem stają się góry Kodar na Syberii – najwyższe pasmo Gór Stanowych oraz całego Zabajkala. Wyjazd w Kodar stanowił doskonałą okazje do zaznajomienia się z jak to nazywają Rosjanie „siewierem” czyli północą. Region ten ze względu na bardzo surowy klimat zaliczany jest do syberyjskiej północy. W trakcie wyprawy obejrzeliśmy pozostałości łagru należącego do systemu GUŁag (Мраморное ущелье) oraz zaznajomiliśmy się z najnowszą historią regionu. Naszym celem było zdobycie najwyższego szczytu gór Kodar – Pik Bam (3072 m n.p.m). Odwiedziliśmy również jedną z największych atrakcji rejonu słynne Czarskie Piaski (Чарские пески). Niewątpliwą zaletą Kodaru oprócz nagromadzenia przyrodniczych i historycznych ciekawostek jest ich położenie obok trasy BAMu (Bajkalsko-Amurskiej Magistrali), które znacznie upraszcza dojazd. My korzystaliśmy z transportu kolejowego z przesiadkami we Lwowie i Moskwie. Dojazd pociągami na miejsce trwał prawie tydzień.
W miesięcznym wyjeździe oprócz mnie i Kariny uczestniczyli również Sebastian, Radek i Marcin. Zdjęcia są autorstwa „naszego” i Radka (R.S).
-
Po 3 dniach podróży w Moskwie przesiedliśmy się do pociągu Moskwa-Tynda, zaopatrując się na drogę w odpowiednie napoje pomagające znieść wysokie temperatury w nieklimatyzowanych wagonach.
-
Dni w pociągu mijały dosyć monotonnie. Zaczynały się od śniadania.
-
Potem były łzy i niedowierzanie jeśli „stajanka” (postój) była za krótka, a budka z piwem za daleko.
-
Były również uśmiechy i radość na twarzach, kiedy udało się zdobyć upragniony złoty napój.
-
„Co ja kupiłem!! Przecież to nie piwo!!” Niestety kwas z beczki powoli staje się rarytasem i coraz bardziej przypomina butelkowe „napoje” o smaku kwasu. (fot R.S.)
-
Monumentalny gmach dworca kolejowego w Nowosybirsku.(fot R.S.)
-
Przejazd przez rzekę Ob. Niestety zdjęcie robione przez szybę.(fot R.S.)
-
„A tych wagonów jest ze czterdzieści…”. Po wjechaniu na trasę BAMu stacje na których stawaliśmy robiły się coraz mniejsze.(fot R.S.)
-
„Lecz choćby przyszło tysiąc atletów. I każdy zjadłby tysiąc kotletów…”. Pojawiły się także nieśmiertelne „babuszki” sprzedające „pirożki, kartoszki itp”. Na dużych stacjach „babuszki” są już przeganiane przez milicję.(fot R.S.)
-
Mijamy Bajkał i jedziemy wzdłuż gór Górnoangarskich.(fot R.S.)
-
Przejazd koleją trasą BAMu jest zdecydowanie bardziej atrakcyjny krajobrazowo w porównaniu z nudną trasą transsibu.
-
Do Nowej Czary – naszej stacji docelowej dotarliśmy nad ranem. Podziwiamy modernistyczną bryłę dworca i rozglądamy się za transportem do Czary.(fot R.S.)
-
Dworzec ozdobiony jest płaskorzeźbami przedstawiającymi sceny z życia Ewenków – rdzennych mieszkańców tych terenów.(fot R.S.)
-
W zamieszkanej przez ponad 2 tyś. mieszkańców Czarze, w odróżnieniu od nowoczesnej Nowej Czary, dominują parterowe „dieriewiaszki” (domy z drewna). Niebieskie beczki przed wjazdami są pojemnikami na czystą wodę, która codziennie rozwożona jest beczkowozem.(fot R.S.)
-
W autobusie spotykamy „panią z administracji”, która zaprowadziła nas do szefa celem zarejestrowania u służb ratowniczych. Wypełniamy „marszrutną kartoczkę” – podajemy trasę i kontrolną datę powrotu. Przed tylnym wejściem do administracji „chodniki” ułatwiające poruszanie się po rozmarzającej wiecznej zmarzlinie.(fot R.S.)
-
Budynek administracji Kalarskiego Rejonu, którego stolicą jest założona w latach 30 XX wieku Czara. Rejon ten ma powierzchnię ok. 1/6 powierzchni Polski, a zamieszkuje go tylko 13 tyś ludzi.(fot R.S.)
-
Marcin w trakcie nieoficjalnego przemówienia w sali obrad administracji Kalarskiego Rejonu. Pracownicy administracji okazali się bardzo pomocni zaopatrując nas w mapy i przewodnik oraz poszukując dla nas transportu, który dowiezie nas w góry.(fot R.S.)
-
Pomnik – Uczestnikom Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.(fot R.S.)
-
Na zakupy w sklepie „Udacza”u Niny Pietrownej musieliśmy poczekać aż wyjdzie z niego bardzo okazała „klientka”.(fot R.S.)
-
„Pani już po zakupach?!” Teraz możemy wejść my.(fot R.S.)
-
Kupujemy produkty pierwszej potrzeby 🙂 (fot R.S.)
-
W końcu po serii telefonów do wszystkich posiadaczy ciężarówek w mieście znalazł się właściciel Urala 375 mogący nas dowieźć w góry.(fot R.S.)
-
Mogliśmy obejrzeć różnego rodzaju pojazdy do poruszania się po tajdze. W parku maszyn naszego kierowcy znajdował się „transporter gąsienicowy – śniegobłotohod” GAZ-71.(fot R.S.)
-
Jest też „śniegobłotohod” „Kierżak” stanowiący połączenie mostów z traktora z nadwoziem Gazeli.(fot R.S.)
-
Spotykamy także miejscowe „łunochody” na oponach niskociśnieniowych.(fot R.S.)
-
Złomu samochodowego nikt tutaj nie sprząta, a mroźny i suchy klimat powodują że nadwozie tej Niwy nie jest tak zardzewiałe jak w naszych warunkach.(fot R.S.)
-
Na pace Urala jedziemy około 20 kilometrów do doliny Średniego Sakukanu. Część drogi przebiega rozlewiskami rzeki.
-
Rzeka Średni Sakukan. W oddali widać otwierającą się dolinę do której jedziemy.
-
Samochód przedziera się przez gąszcz powalonych i powyginanych drzew – skutek zeszłorocznego wrześniowego śniegu. My jesteśmy drugą ciężarówką w tym sezonie. Poprzednia „przebijała” się tą drogą dwa dni!(fot R.S.)
-
Ze względu na stan „drogi” zniszczonej przez ulewne deszcze nie dojeżdżamy paru kilometrów do jej końca. Zaraz po zatrzymaniu dopadają nas hordy komarów. Zakładamy moskitiery na twarze i pryskamy się zakupionymi w Czarze repelentami.(fot R.S.)
-
Mamy do przejścia jeszcze około 20 kilometrów doliną Średniego Sakukana. Droga w dolinie zbudowana została w 1949 roku przez więźniów łagru by umożliwić dostęp do położonego w bocznej dolinie złoża uranu. Drogę budowano w ekspresowym tempie by jak najszybciej rozpocząć wydobycie w pierwszej syberyjskiej kopalni uranu. W ZSRR rozpoczynał się wielki atomowy wyścig zbrojeń.
-
Okoliczne szczyty przekraczają 2 tyś metrów wysokości i przywodzą na myśl nasze Tatry.
-
Dochodzimy do resztek mostu przez Sakukan którym prowadziła niegdyś droga do łagru i kopalni rud uranu.(fot R.S.)
-
Przyczółki mostu zbudowanego 60 lat wcześniej do dzisiaj opierają się powodziom.(fot R.S.)
-
Po drugiej stronie widać wylot doliny Marmurowej (Мраморное ущелье), w której znajdował się łagier i kopalnia rud uranu. Uran wykryto tutaj z pomocą samolotów wyposażonych w czujniki promieniowania (aerospektrometria).
-
W górnej części doliny las mieszany przechodzi w modrzewiową tajgę.(fot R.S.)
-
Często można spotkać ślady niedźwiedzia. W odchodach widać chitynowe pancerzyki mrówek – głównego składnika diety niedźwiedzia w tym okresie.
-
W wąskich przełomach górnego biegu Sakukana często spotyka się całoroczną naledź – drugą warstwę lodu tworzącą się zimą ponad poziomem rzeki przez wodę wyciskaną spod powierzchni lodu.(fot R.S.)
-
Szczyty w otoczeniu górnej części doliny Średniego Sakukana.(fot R.S.)
-
Przekraczamy rzekę w drodze do chatki – byłej „meteostancji”.(fot R.S.)
-
Stacja hydro-meteo powstała w latach 60 i miała za zadanie monitoring okolicy w związku z planowaną serią wybuchów atomowych. Kontrolowane eksplozje ładunków termojądrowych miały odsłonić olbrzymie złoże miedzi w górach Udokan po drugiej stronie kotliny Czarskiej. Na szczęście do realizacji tego szalonego planu nie doszło, a „meteostancja” służy teraz za schronienie turystom.(fot R.S.)
-
Wewnątrz można przespać się w cieple i zostawić część niepotrzebnych rzeczy jeśli wychodzi się w góry na parę dni. My rozkładamy się obok w namiotach.(fot R.S.)
-
Kolejnego dnia wychodzimy do doliny Marmurowej. Przechodzimy nad przełomem Sakukanu.(fot R.S.)
-
Malowniczy wodospad na Średnim Sakukanie.(fot R.S.)
-
Odpoczywamy przy resztkach mostu. Na zdjęciu widać ilość komarów atakujących nas bezlitośnie na każdym postoju.(fot R.S.)
-
Mijamy grób Niny Azarowej – geolog która zginęła w wypadku badając złoże uranu w dolinie Marmurowej.
-
Modrzewiowa tajga porośnięta jest bagnem zwyczajnym (Rhododendron tomentosum), wyżej dochodzi domieszka sosny karłowej (kosolimby) (Pinus pumila), czyli „stłanika” – krzewu podobnego do naszej kosodrzewiny.
-
Dochodzimy do progu wiszącej doliny Marmurowej. Widać pozostałości drogi prowadzącej zakosami do doliny i słupy którymi doprowadzono prąd do kopalni z generatorów usytuowanych w dolinie.(fot R.S.)
-
Przed nami budynki administracji łagru i kopalni. Powyżej pod pionową ścianą skalną drążono sztolnie by dostać się do cienkich żył rudy uranowej. Widać duże osypisko wyeksploatowanej skały płonnej (na lewo od dużego płatu śniegu) na wysokości około 2300 m.
-
Przed jednym z budynków zebrano znalezione na terenie kopalni przedmioty. Nikt nie zabiera stąd niczego ze względu na ryzyko promieniowania.(fot R.S.)
-
Niektóre budynki zachowały się w zadziwiająco dobrym stanie. Obsługę kopalni stanowił Borski Poprawczy Obóz Pracy (Borłag). Obsługa kopalni i „zimnika” (droga użytkowana tylko zimą), prowadzącego z Mogoczy na trasie koleji transsyberyjskiej, podlegała bezpośrednio głównemu zarządowi (GUŁag).
-
W tym baraku mieściła się radiostacja. Kopalnia była ściśle tajna, a oficjalnie wydobywano tu ołów i nawet cywilni pracownicy nie wiedzieli o prawdziwym celu wydobycia, jak również o skutkach promieniowania na które byli narażeni. Brak było jakichkolwiek zabezpieczeń przed promieniowaniem.
-
W tym miejscu za płotem z drutu kolczastego mieścił się sam obóz dla więźniów pracujących w kopalni. Mieszkało ich tutaj około 500, początkowo w namiotach, chociaż zimą mróz dochodzi tutaj do -50°C. Warunki były dużo gorsze niż w podobnych obozach GUŁagu.(fot R.S.)
-
Łączna liczba więźniów „Borłaga” w 10 podobozach obsługujących kopalnię i zimnik przewyższała 2000. Byli to głównie „polityczni”, własowcy i rosyjscy Niemcy. Około 80 „zeków” podejmowało ucieczki ale o żadnej udanej nie było wiadomo.(fot R.S.)
-
Zapasy rudy okazały się bardzo małe i w początkach 1951 roku zamknięto kopalnię i zlikwidowano łagier. Do tego czasu wydobyto tylko około 1,2 tony czystego uranu. W czasach ZSRR kopalnia zaznaczona była na mapach jako „osiedle geologów”.(fot R.S.)
-
W tym budynku mieszkali NKWD-ziści pilnujący więźniów. Do poszukiwań rudy i pomocy przy wydobyciu zatrudniono również grupę czołowych alpinistów radzieckich tamtych lat. Ze względu na całkowitą tajemnicę jaką objęte były poszukiwania rud uranu. Po tej pracy część z nich musiała zamieszkać w zamkniętych miastach w których prowadzono pracę nad energią atomową.(fot R.S.)
-
Żółtozielone minerały w tym kamieniu być może zawierają uran (autunit, tobernit?). (fot R.S.)
-
Pardwa górska (Lagopus muta) świetnie stapia się z otoczeniem.(fot R.S.)
-
Kolejnego dnia wychodzimy w kierunku najwyższego szczytu Kodaru – piku BAM (3072 m). Najpierw musimy przejść łatwą przełęcz Bałtycką. Na zdjęciu górne piętro doliny Średniego Sakukanu.
-
Pik Moskwa (2921 m) z doliny potoku Bałtyckiego.(fot R.S.)
-
Łąki pełne są przeróżnych kwiatów wykorzystujących do zakwitnięcia krótkie syberyjskie lato. Na zdjęciu gnidosz z gatunku Pendicularis alopecuroides (adamsii) spokrewniony z naszym gnidoszem sudeckim (Pedicularis sudetica). Jest to półpasożyt pobierający składniki odżywcze z korzeni rośliny żywicielskiej.
-
Biwakujemy w górnej część doliny Bałtyckiej.
-
Podejście pod przełęcz Bałtycką (Bałtijską)(2600 m) o trudnościach 1B w skali rosyjskiej.(fot R.S.)
-
Podchodzimy po ruchomym piargu który Rosjanie nazywają „sypuchą”.
-
Na przełęczy Bałtyckiej.(fot R.S.)
-
Przed nami zejście do doliny Bijurokana dopływu Wierchniego Sakukana.(fot R.S.)
-
Przełęcz Bałtycka od strony doliny Bijurokana.
-
Schodzimy do doliny Bijurokana.
-
Na końcu doliny Bijurokana widać najwyższy szczyt Kodaru – Pik Bam (3072 m).
-
Dolna część doliny Bijurokana.
-
Pik Bam (Пик БАМ) (3072 m). Klasyczna droga „ po sierpach” (3A-B w skali rosyjskiej) przebiega przez przełęcz z prawej strony szczytu, przez charakterystyczne „półki” na wschodniej ścianie, na północną grań w połowie jej długości. Po grani bezpośrednio na szczyt.
-
Mijamy jezioro w górnej części doliny Bijurokana.
-
Szczyt Pionier (2902 m).
-
Nad jeziorkiem nawiedził nas chrząszcz z rodziny kózkowatych. Żerdzianka krawiec (Monochamus sartor).
-
Biwak pod Pikiem BAM. Przygotowujemy się, żeby następnego dnia próbować zdobyć BAM. Mamy wychodzić w trójkę Ja, Sebastian i Radek.
-
Ze względu na położenie geograficzne Kodaru, jasno robi się już około godziny 3 nad ranem. Nawet wczesnym rankiem na tej wysokości komary nie dają wytchnienia i zakładamy moskitiery.
-
Wychodzimy na „balkon” olbrzymią galerię skalną pod wschodnią ścianą BAMu. Przed nami uciążliwa wspinaczka piargami pod widoczne wyżej żeberko skalne wyprowadzające na przełęcz.(fot R.S.)
-
Pod żeberkiem wiążemy się. Teren robi się wspinaczkowy.(fot R.S.)
-
Wspinaczka nie jest trudna ale skała jest bardzo krucha i poruszamy się bardzo ostrożnie żeby nie spuszczać kamieni na wspinających się poniżej.(fot R.S.)
-
Po paru wyciągach liny dochodzimy do „półek” pokrytych ruchomym piargiem. Systemem tych półek i krótkimi ściankami które je oddzielały podchodzimy pod „kluczowe miejsce” drogi.(fot R.S.)
-
Widok na dolinę Bijurokana. Wokół nas zaczyna napływać coraz więcej niepokojących chmur.(fot R.S.)
-
Boczny szczyt w północnej grani piku BAM.(fot R.S.)
-
Widok na przełęcz Trzech Żandarmów. Za nią widoczny kocioł lodowca Niny Azarowej.(fot R.S.)
-
Sebastian na stanowisku.(fot R.S.)
-
Szybki posiłek przed kluczowymi trudnościami drogi.(fot R.S.)
-
Najtrudniejsze miejsce na drodze – trawers wyprowadzający na północną grań. Niestety po pokonaniu tego wyciągu, już na nietrudnej grani usłyszałem grom uderzający w szczyt na wschód od nas. Widać też było zbliżającą się chmurę z opadami. Wysokościomierz pokazywał 3000 m, ale niebezpieczeństwo było zbyt duże by kontynuować wspinaczkę.(fot R.S.)
-
Żeby zjechać do chłopaków którzy zostali na dole, musiałem założyć dwa zjazdy na trawersie.(fot R.S.)
-
Częściowo schodzimy a częściowo zjeżdżamy na dół. Na zdjęciu zjazd z przełęczy żeberkiem którym wychodziliśmy. Na drodze są stare stanowiska zjazdowe z pętlami. My dokładamy na wszelki wypadek swoje pętle z taśmy.(fot R.S.)
-
Na ostatnim zjeździe padający deszcz przeszedł w drobny grad który szybko pokrył skały i piarg śliską warstewką.(fot R.S.)
-
Burza przeszła dalej więc odpoczywamy na „balkonie” pod ścianą BAMu.(fot R.S.)
-
Widok z „balkonu” w stronę naszego biwaku obok jeziora.(fot R.S.)
-
Przełęcz Trzech Żandarmów i „górne” jezioro. Lód na tych jeziorach często utrzymuje się przez cały sezon.(fot R.S.)
-
Kolejnego dnia schodzimy doliną Bijurokana w stronę przełęczy Bałtyckiej.
-
„Ja trochę podniosę a ty wyjmij ten ładny kamyczek spod tego głazu!” 🙂
-
Dolina Bijuriokana. Widoczna całoroczna naledź w rozlewiskach rzeki.
-
Grubość lodu tej naledzi przekracza metr.
-
Na każdym postoju atakują nas hordy komarów i meszek.
-
Wodospad w bocznej „wiszącej” dolince pod przełęczą Bałtycką.(fot R.S.)
-
Przełęcz Bałtycka.(fot R.S.)
-
Podejście pod przełęcz Bałtycką.(fot R.S.)
-
Im bardziej jesteśmy spoceni i zgrzani tym więcej przyciągamy komarów i meszek. Polewanie odkrytych części ciała repelentami zawierającymi DEET pomaga tylko na chwilę. Poza tym meszki potrafią wchodzić pod luźne części garderoby dlatego nosimy obcisłe ubrania.
-
W „turze” czyli kamiennym kopczyku na przełęczy, znajdujemy „zapiskę” turystów z Chabarowska. Wymieniamy ją na swoją zapiskę – czyli informację kto, kiedy i gdzie przechodził przez przełęcz. „Zapiski” potwierdzają zdobycie szczytu lub przełęczy jak również pomagają w ewentualnych poszukiwaniach.(fot R.S.)
-
Szczyt Carski Tron (2726 m).
-
Schodzimy do doliny potoku Bałtyckiego.
-
Pod wieczór dochodzimy do domku w dolinie Średniego Sakukana.(fot R.S.)
-
Kolejny dzień wykorzystujemy na pranie i mycie – obok chatki, nad rzeką stoi „bania” w której trzeba sobie samemu nagrzać wody. Drewno na ogień, według „chatkowego regulaminu” powinno się przynosić z drugiej strony rzeki żeby nie dewastować okolic chatki.
-
Do chatki dotarła grupa turystów z Czity i Ułan- Ude.(fot R.S.)
-
Odwiedzał nas też odważny burunduk (Tamias sibiricus) czyhający na resztki z naszych posiłków.
-
Następnego dnia wychodzimy w górę doliny obejrzeć lodowiec Niny Azarowej.
-
Poniżej lodowca znajduje się parę malowniczych jeziorek. Z tyłu za przełęczą Trzech Żandarmów wyłania się wierzchołek piku BAM.
-
Lód który zalega pod niektórymi jeziorkami powoduje że woda przybiera intensywnie turkusowy kolor.
-
Na zdawałoby się jałowych kamienistych morenach kwitnie życie. Pięciornik krzewiasty (Potentilla fruticosa) czyli „kurylski czaj” zbierany jako popularne zioło.
-
Kodar jest jedyną strefą występowania lodowców na zabajkalu. Dotychczas zbadano około 40 lodowców o powierzchni łącznej ponad 15 km². Lodowiec Niny Azarowej (Ледник Нины Азаровой) ma długość 2 km i powierzchnię około 1 km².
-
Widok na górną część lodowca i wierzchołek piku BAM.
-
Schodzimy z powrotem do doliny obok stawów.
-
–
-
W miejscach o dużej wilgotności, w pobliżu młak i strumieni tworzą się poduszki mchu.
-
W górnej części doliny spotyka się płożące się krzewy różanecznika (Rhododéndron auréum) – „rododendronu złocistego”.
-
Widok z okolic „meteostancji”.
-
Rusałka wierzbowiec (Nymphalis polychloros).
-
Następnego dnia pakujemy się i wychodzimy w dół doliny.
-
Spotykamy należącą do rodziny zarazowatych Boschniakia rossica. Ta roślina pasożytnicza od dawna wykorzystywana jest w medycynie ludowej oraz medycynie chińskiej. Trwają również badania nad jego leczniczym wykorzystaniem – odkryto m.in. jego silne właściwości antyoksydacyjne.
-
Bystre wody Średniego Sakukanu podmyły drogę biegnącą dnem doliny.
-
W dolnej części doliny modrzewiowa tajga przechodzi w gęsty las liściasty.
-
Dochodzimy do rozlewisk u wylotu doliny.
-
Część drogi przebiega korytami potoków.(fot R.S.)
-
Spotykamy świeże ślady niedzwiedzia.(fot R.S.)
-
Wychodzimy z doliny i „łapiemy zasięg” telefonii komórkowej żeby zadzwonić po… taksówkę! Dzwonimy na centralę „Naszego Taxi” z Czary, gdzie zamawiamy ciężarówkę która ma po nas przyjechać do wylotu doliny Sakukana.
-
Na rozlewiskach i torfowiskach kotliny czarskiej można spotkać wełniankę (Eriophorum).(fot R.S.)
-
Całoroczna naledź nad rzeką Sakukan. Częste zjawisko na syberii. Powstają w wyniku zamarzania wody „wypchniętej” ponad poziom rzeki kiedy rzeka zimą przemarza „do dna”. Powierzchnie naledzi mogą dochodzić do kilkudziesięciu kilometrów kwadratowych a grubość do paru metrów.
-
Widać charakterystyczne „słoje” lodu powstałe w trakcie kolejnych „wypływów”.
-
Czekając na nasze taxi korzystamy z kąpieli słonecznych jak również wodnych w niesamowicie zimnym Sakukanie. Zachęcała do tego temperatura powietrza która w ciągu dnia przekraczała 30°C.
-
Niestety nie są to syberyjskie diamenty :).(fot R.S.)
-
Naszą taxówką był GAZ 66 zaopatrzony w fabryczną mechaniczna wyciągarkę, która okazała się pomocna w drodze do Czary.
-
Droga do czary prowadzi takim terenem – przez „mary” czyli małe jeziorka i torfowiska.(fot R.S.)
-
Po drodze mijamy Czarskie Piaski – nasz kolejny cel.
-
Żeby dojść do Czarskich Piasków z Czary trzeba przekroczyć szeroki i nie głęboki Sakukan. Co ciekawe w miasteczku zaczepiła nas para rosyjskich turystów pytających o drogę na Czarskie Piaski, a nie mogących uzyskać odpowiedzi od miejscowych. Byli zdziwieni kiedy zorientowali się, że wskazówek dojścia udzielają im Polacy!
-
Czarskie Piaski (Чарские пески) to obszar ruchomych piasków o długości 10,2 km i szerokości 3-4 km, wznoszący się ponad powierzchnię błotnistej tajgi.(Mapy Google)
-
Powierzchnia piasków wznosi się do 80 m ponad powierzchnię rzeki Czara. Wysokość wydm dochodzi do 30 m.
-
Charakterystyczna jest roślinność obejmująca rośliny stepowe, tworzące tutaj odizolowane enklawy, Z drzew oprócz modrzewi, sosen i różnego rodzaju wierzb można tu spotkać topole, kosolimbę i brzozę karłowatą.
-
Głównym gatunkiem porastającym Czarskie Piaski jest ostrołódka (Oxytropis lanata).
-
Endemitem Czarskich Piasków jest należący do rodziny rdestowatych Aconogonon chlorochriseum.
-
Goździk pstry (Dianthus versicolor).
-
Na piaskach można spotkać także sasanki z dwóch gatunków charakterystycznych dla zabajkala – Pulsatilla turczaninovii oraz Pulsatilla ambigua. Na zdjęciu prawdopodobnie Pulsatilla ambigua.(fot R.S.)
-
W obniżeniach pomiędzy wydmami spotkać można różne gatunki porostów z rodziny chrobotków (Cladonia).
-
A z owadów zaobserwowaliśmy ładnie ubarwionego trzyszcza z gatunku Cicindela coerulea .
-
Widzieliśmy także pasikonika Gampsocleis sedakovii.(fot R.S.)
-
W północnej części piasków znajduje się malownicze jezioro Alenka.(fot R.S.)
-
W środkowej części znajdują się najwyższe i najdłuższe barchany.(fot R.S.)
-
Czarskie Piaski są unikalnym pomnikiem przyrody Zabajkala.(fot R.S.)
-
Noc przed odjazdem spędziliśmy nad rzeką Czarą.
-
Rano odwiedzili nas rybacy łowiący ryby w okolicy. W tym dniu w Czarze miał się odbyć turniej armwrestlingu „Żelazna ręka BAMu”, a nad rzeką toczył się mały międzynarodowy pojedynek. Wynik jest raczej łatwy do odgadnięcia.
-
Z Nowej Czary wyjechaliśmy lokalnym pociągiem do Sewierobajkalska. Po drodze, w Kuandzie mogliśmy obejrzeć pomnik „Złotego połączenia” wschodniej i zachodniej linii BAMu. Symboliczne połączenie szyn układanych przez dwie brygady konsomołu z przeciwległych stron miało miejsce 1 października 1984 roku. W pełni linię otwarto dopiero w 1989 roku po ponad 15 latach od rozpoczęcia prac przy „budowie stulecia”.
-
Wbrew pozorom na Syberii latem bywa upalnie. Późnym wieczorem na dworcu w Kuandzie jest jeszcze 28°C.
-
Dojeżdżamy do Siewierobajkalska który jak sama nazwa wskazuje położony jest na północnym krańcu jeziora Bajkał.(fot R.S.)
-
Na placu przed dworcem można kupić wędzone ryby. Dominuje omul bajkalski (Coregonus migratorius), miejscowy endemit.
-
Biwakujemy nad samym Bajkałem, z widokiem na góry Barguzińskie po drugiej stronie jeziora.
-
Bajkał jest najgłębszym jeziorem świata, zawierającym około 1/5 światowych zasobów słodkiej wody. Woda jest czysta i jeśli nie ma w pobliżu jakiś źródeł zanieczyszczenia, można ją pić bez obaw. Przejrzystość wody sięga nawet do 40 m w głąb.(fot R.S.)
-
Oldskulowa plaża w Siewierobajkalsku jest pusta nawet w środku sezonu.(fot R.S.)
-
Temperatura wody latem nie przewyższa 10°C, więc pływanie można porównać z morsowaniem.
-
Po jednym dniu nad Bajkałem wsiadamy do pociągu Siewierobajkalsk – Moskwa. Upalna pogoda zamieniła przejazd, w nieklimatyzowanym pociągu, w prawdziwy koszmar.
-
„Zimne piwooo !!!” – towar deficytowy i pierwszej potrzeby.(fot R.S.)
-
Do Moskwy dojeżdżamy wcześnie rano. Na zdjęciu jedna z „siedmiu sióstr Stalina” – gmach MSZ. Siedem podobnych pałaców znajduje się w Moskwie, a w Warszawie jedna z czterech zagranicznych bliźniaczek – Pałac Kultury i Nauki.(fot R.S.)
-
Socrealistyczne mozaiki na ścianach moskiewskiego metra, jednej z wielu ciekawostek Moskwy.(fot R.S.)
-
Plac Czerwony.
-
Mury Kremla.
-
Czerwony balonik na tle Czerwonego Placu :).(fot R.S.)
-
Pomnik Marszałka G. K. Żukowa.(fot R.S.)
-
Warta przed Grobem Nieznanego Żołnierza.(fot R.S.)
-
Tak wygląda „Russki Mir” nad ranem.(fot R.S.)
Disqus Comments