Fotorelacja z wyprawy do Kirgistanu na Chan Tengri w górach Tien-szan.
W roku 2004 wybrałem się ponownie w Tien-szan z zamiarem zdobycia Chan Tengri (7010). Wraz ze mną pojechał też Mateusz z którym wspinaliśmy się razem na Kaukazie rok wcześniej oraz Paweł. Na Chana planowaliśmy wychodzić od strony południowej – kirgiskiej. Wcześniej chcieliśmy zdobyć aklimatyzację w znanym już przeze mnie z wyjazdu Tien-szan 2001 pasmie Terskej Ałatau (Terskey Ala-Too). Niestety wypadek w pierwszej części wyjazdu skorygował nasze plany ;(. Jednak samo spotkanie z tienszanskimi siedmiotysięcznikami oraz gigantycznym lodowcem Inylczek było niezapomnianym przeżyciem. Do Kirgistanu dotarliśmy pociągiem z Brześcia z przesiadką w Moskwie.
-
Trzech panów w kapeluszach – Paweł, Mateusz i Paweł na moście nad rzeką Moskwą.
-
Trzech panów w kapeluszach i… łysy pan w mauzoleum!
-
W pociągu spędziliśmy parę dni oglądając niekończące się kazachskie stepy.
-
Nasza wesoła współpasażerka z pekińczykiem.
-
Pociągiem dojechaliśmy do Biszkeku a stamtąd busem przejechaliśmy do Karakolu położonego u stóp pasma Terskej Ałatau. Mieliśmy odebrać tam zamówione wcześniej pozwolenia na przebywanie w strefie przygranicznej – potrzebne do dotarcia pod Chan Tengrii. Potem zamierzaliśmy dostać się do widocznej za miastem doliny Karakol.
-
Na dworcu autobusowym można obejrzeć poradzieckie malowidła.
-
Stare nazwy republiki i miasta Karakol zostały zamalowane. Dawniej Karakol nazywał się Przewalsk.
-
Razem z grupą rosyjskich turystów wynajęliśmy busa który miał nas zawieźć do doliny Karakol. Naszym ambitnym celem aklimatyzacyjnym był szczyt Dżygit(5170) drogą 4A.
-
Wjazd na teren Parku Narodowego Karakol.
-
Niestety niedaleko od wjazdu w dolinę nasz zdezelowany wehikuł – UAZ 452 z nie do końca znającym się na rzeczy kierowca przewrócił się na prostej drodze. Oprócz paru potłuczonych jedyna ofiarą okazałem się ja – przy upadku przywalony plecakami wybiłem sobie bark. Wyskoczyłem z busa z podniesioną ręką której nie mogłem zgiąć. Szybkiej operacji nastawienia – przez mocne pociągnięcie dokonał Mateusz, jednak ból był naprawdę silny. Nie mogłem zasnąć następnej nocy z powodu bólu.
-
Oczywiście o wspinaczce nie mogło być mowy zeszliśmy więc do Karakolu by skorzystać z porady lekarza. Po prześwietleniu barku lekarz stwierdził że kości całe i właściwie to mogę się wspinać ale nie mogę podnosić ręki!!
-
Zdecydowaliśmy że wybierzemy się się pod Chan Tengri i chłopaki będą próbować wchodzić na szczyt – a ja doję dokąd się mi uda. Do bazy Maia Adyr w dolinie Inilczeku pojechaliśmy ciężarówką która jechała tam po alpinistów wracających spod Chana. Droga przebiega doliną Turgen Aksu i przez przełęcz Czon Aszu.
-
Jechaliśmy „wachtowką” (autobusem terenowym) NEFAZ 42116 na podwoziu URALa 43206 należącym do jednej z wielu firm obsługujących turystów w Kirgistanie.
-
Pomnik budowniczych drogi Przewalsk – Inylczek.
-
Tablica pamiątkowa i informacyjna o zbudowanej w latach osiemdziesiątych drodze.
-
Zaczynają się strome podjazdy na przełęcz Czon Aszu na wysokość 3822 m.
-
Zjazd z przełęczy do doliny Ottyk. W oddali widać już szczyty Inylczeskiego grzbietu.
-
W bazie Majda Adyr czekamy dwa dni na helikopter do bazy pod Chan Tengri. Przez ten czas pogoda jest niestety nielotna.
-
Kolejny dzień zapowiada się pięknie i od rana przygotowujemy się do lotu. Wkładamy na siebie wszystkie ciuchy i skorupy żeby zmniejszyć ciężar bagażu na który jest limit.
-
Lecimy maszyną Mi 8T.
-
Po drodze mijamy ujście lodowca Północny Inylczek ze słynnym jeziorem Merzbachera które jednak o tej porze roku już spłynęło.
-
Lądujemy w bazie na morenie lodowca Południowy Inylczek u wylotu lodowca Zwiezdoczka.
-
Cieszymy się pierwszymi widokami na nasz cel – Chan Tengri (7010).
-
Chan Tengri o zachodzie słońca.
-
Zachód słońca nad lodowcem Inylczek Południowy.
-
Lodowiec Zwiezdoczka, po lewej masyw Piku Pobiedy(7439) (sam szczyt niewidoczny), pośrodku Pik Nehru(6742) a z prawej Pik Dziki (4832).
-
Mój wybity bark dalej boli i większą część czasu rękę noszę na temblaku.
-
Widok z bazy w dół lodowca Południowy Inylczek, po prawej Pik Petrowskiego(5860) a bliżej Pik Sowieckiej Kirgizji(5561).
-
Szczątki jednego z wojskowych śmigłowców który rozbił się w bazie.
-
Dla aklimatyzacji wychodzimy „na lekko” do obozu pierwszego pod Chanem.
-
Lodowiec Południowy Inylczek jest jednym z najdłuższych lodowców górskich na świecie. Jego długość sięga 61 km.
-
Kuluar (lodowiec) Semienowskiego którym prowadzi normalna droga na Chan Tengri. Kilka dni wcześniej doszło tam do jednej z największych tragedii w tym rejonie. Na grupę wspinaczy wychodzących kuluarem wczesnym rankiem spadła lawina seraków ze zboczy Piku Czapajewa (na zdjęciu po lewej). Zginęło 11 ludzi.
-
Górne partie lodowca Inylczek, z lewej Pik Pogrebeckiego(6527) a z prawej Pik Mailina (5285).
-
Kolejnego poranka wychodzimy ze sprzętem do jedynki.
-
Obóz pierwszy na morenie pod kuluarem.
-
Na końcu doliny pokazał się Pik Wojennych Topografów(6873).
-
Słynne Marmurowe żebro na Chan Tengri (po lewej u góry).
-
Bojąc się lawin wchodzimy w kuluar o północy a nie jak wcześniej zalecano o ok. trzeciej nad ranem. W nocy spod lawiniska przeświecały jeszcze słabym światłem latarki ofiar lawiny sprzed paru dni. Wszystkich ciał spod paru metrowych zwałów śniegu i lodu nie udało się wyciągnąć.
-
Do „dwójki” na ok. 5200 doszliśmy koło południa.
-
Pik Pobiedy (7439) o zachodzie.
-
Pobieda i Paweł. Przed masywem Pobiedy widać Pik Triechglawyj(5504), z lewej Pik Piramida(5876) i Aktau(6181).
-
Kolejnego dnia dotarliśmy do obozu trzeciego pod przełęczą na wysokości 5800.
-
W „trójce” funkcjonują wykopane na początku sezonu jamy śnieżne. My zajmujemy jedną z nich na parę dni.
-
Widok z „trójki” na kopułę szczytową Chan Tengri (7010).
-
„Mieszkania” w jamie śnieżnej są niekiedy całkiem komfortowo wyposażone.
-
Pik Pobiedy (7439).
-
Po jednym dniu aklimatyzacyjnego „siedzenia” w trójce Paweł i Mateusz spróbowali zaatakować szczyt jednak wrócili się z poręczówek na grani przemrożeni i zniechęceni – nie byli dość zaaklimatyzowani. Podjęli męską decyzję i odpuścili sobie szczyt uważając że jednak nie są na niego przygotowani. Na zdjęciu poręczówka ponad trójką wyprowadzająca na przełęcz.
-
Ja tymczasem jako „inwalida” korzystając z dobrej pogody wybrałem się na „spacer” do pierwszych poręczówek na grani. Na zdjęciu widać Plecy Czapajewa(6120) przez które prowadzi droga od strony Kazachstanu z lodowca Inylczek Pólnocny. Pod przełęczą widać obóz trzeci.
-
Obóz drugi na kazachskim północnym ramieniu piku Czapajewa.
-
Pik Czapajewa(6371).
-
Pik Semienowa(5816) położony w grzbiecie Sary-Dżas na pólnoc od lodowca Inylczek Północny.
-
Grzbiet Sary-Dżas. Od lewej przełęcz Odinacti, Pik Bajankol(5841), Pik Kazachstan(5761) i śnieżny Pik Karlytau (5450).
-
Zwornikowy szczyt Marmurowej Ściany (Pik Mramornoj Stieny)(6400).
-
Po trzech dniach w obozie trzecim zeszliśmy a właściwie zbiegliśmy kuluarem do bazy kończąc działalność górską.
-
Do Majda Adyru wróciliśmy „śmigłem”.
-
Ogorzałe twarze w Majda Adyrze wyrzucają z wnętrza helikoptera bagaże. Czyli Tien-szańskie dyktando.
-
Pożegnanie z górami
-
Na przełęczy Czon Aszu (3822).
-
Po powrocie do Karakolu postanowiliśmy pozwiedzać miasto i okolicę. „Smocza jama…ustna” w Karakolu.
-
Wybraliśmy się do Dżety Oguz – słynnych formacji czerwonego piaskowca należących do formacji trzeciorzędowych molas kontynentalnych.
-
Ta skała nosi romantyczną nazwę „Złamane serce”.
-
Z drugiej strony „Złamane serce” to „Siedem byków”.
-
Zawsze Coca Cola i „Siedem byków” +1.
-
Obok skał znajduje się Kurort Dżety Oguz wykorzystujący gorące radonowe źródła. Czasy świetności kurort ma już za sobą a kiedyś odwiedzał go sam Jurij Gagarin!
-
Na łąkach w pobliżu kurortu rozłożonych jest dużo sezonowych pasiek.
-
Oprócz wód leczniczych i miodu można tam znaleźć również wiele roślin o zastosowaniu medycznym np. konopie siewne (Cannabis sativa).
-
Kolejnym naszym celem była dolina Altyn Araszan słynąca z gorących źródeł. Żeby do nich dotrzeć wybraliśmy się na trzy dniowy treking.
-
W Tien-szaniu rośnie wyjątkowo strzelisty świerk Schrenka (Picea schrenkiana).
-
Wybraliśmy się też na wycieczkę nad jezioro Issyk-kul które jest uznawane z drugie co do wielkości górskie jezioro świata. Położone jest na wysokości 1068 m.
-
Obejrzeliśmy także pomnik upamiętniający prawdopodobnie spotkanie trzeciego stopnia z „obcymi”!
-
W drodze powrotnej do Biszkeku odwiedziliśmy również wieżę Burana. Minaret jest pozostałością po mieście Balasagun stolicy chanatu karachanidów – funkcjonującym pomiędzy IX a XIV w n.e. W okresie największego rozkwitu powierzchnia miasta dochodziła do 30 km² i funkcjonowało tam ok. 200 meczetów. Miasto było ważnym centrum handlowym na jednej z odnóg Jedwabnego Szlaku.
-
Wokół wieży zgromadzone są kamienne stele tzw. balbale pochodzące głównie z okresu tureckiego (wczesne średniowiecze).
-
Na pożegnanie z Kirgizją pomachał nam Frunze były patron Biszkeku.
-
Trzej smutni panowie w nowych kapeluszach. Zaopatrzeni w tradycyjne kirgiskie „kalpaki” wracamy do Polski.
Disqus Comments