Druga część samochodowej wyprawy Rosja-Mongolia przebiegała w Mongolii, w której spędziliśmy prawie miesiąc. Po drodze zwiedzaliśmy zabytki kultury buddyjskiej w północnej i środkowej Mongolii. Zobaczyliśmy pustynię Gobi oraz pokonaliśmy długą i malowniczą drogę do zachodniej granicy. W Ałtaju Mongolskim spędziliśmy ponad tydzień, zdobywając jeden z jego czterotysięczników (Cambagraw). Ponieważ samochód zdradzał już objawy przepracowania, musieliśmy zadbać również o niego w tej części wyprawy. Zdjęcia są autorstwa mojego oraz Kingi (K.S.).
Tutaj część 1 fotorelacji z wyjazdu (Rosja).
-
Na granicy Rosyjsko-Mongolskiej w Kiachcie spotykamy parkujące na parkingu celnym samochody z rajdu „Mongolia Charity Rally”. (fot K.S.)
-
Mongolia to kraj pasterzy. Ilość hodowanych zwierząt dochodzi do 40 mln „głów”. Ilość koni w Mongolii przekracza 2 mln i dopiero od parunastu lat jest mniejsza niż łączna ilość mieszkańców. Ilość wielbłądów dochodzi do 300 tyś sztuk. Kozy i owce są najbardziej liczne a ich łączna ilość przewyższa 30 mln sztuk. Ilość hodowanych krów i jaków wynosi ponad 2 mln sztuk. (fot K.S.)
-
Pierwszą noc w Mongolii organizujemy nad rzeką Ero-gol dopływem Selengi. (fot K.S.)
-
Przejeżdżamy Darchan, trzecie co do wielkości miasto Mongolii. Za miastem stoi pomnik symbolizujący pracownika kombinatu metalurgicznego.
-
Za Darchanem skręcamy na asfaltową drogę prowadzącą do Erdenet – dużego ośrodka wydobycia miedzi i molibdenu i jednego z największych przedsiębiorstw Mongolii.
-
Zjeżdżamy z asfaltu na północ w stronę klasztoru Amarbajasglant. (fot K.S.)
-
Klasztor Amarbajasglant został wybudowany w latach 1727-1736 jako grobowiec-mauzoleum pierwszego Bogdo gegena (głowy lamaizmu Mongolskiego) Dzanabadzara. W pobliżu znajdowała się wówczas „koczująca” stolica Mongolii Ih-Huree.
-
Do klasztoru wchodzi się przez Bramę Czterech Niebiańskich Królów (obrońców buddyzmu). Na zdjęciu od góry od lewej: Wirudhaka (strażnik południa), Waisrawana (strażnik północy), Dhritarastra (strażnik wschodu) i Wirupaksa (strażnik zachodu). (fot K.S.)
-
Główna świątynia – Czogczin dugan. Jest to dwupiętrowa drewniana budowla. Na parterze odprawiano nabożeństwa, na piętrze znajdowała się biblioteka.
-
Świątynia Buddy widok z jednego z trzech dziedzińców środkowych.
-
Klasztor przetrwał, jako jeden z kilku, antybuddyjskie czystki lat 30 w Mongolii. Dziś jest jednym z najpiękniejszych zabytków Mongolii.
-
Detale architektoniczne świątyni przykuwają uwagę.
-
Sufit świątyni z dekoracjami w postaci złoconych smoków. (fot K.S.)
-
W okresie przed rewolucją bolszewicką w klasztorze przebywało około 8 tyś mnichów, dzisiaj jest ich około 60. Monastyr był restaurowany od lat 70-tych z funduszy UNESCO.
-
Według legendy klasztor zbudowano na miejscu gdzie pochowani są dwaj bracia Amar (Spokojny) i Bajasgalan (Radosny).
-
Piętrowa dzwonnica. Klasztor jest zbudowany w spójnym chińskim stylu. (fot K.S.)
-
Suburgan (stupa) na zewnątrz murów klasztoru. Pierwotnie stanowiły one formę relikwiarza. W jej pustym środku często znajdują się przedmioty kultu np. buddyjskie sutry.
-
Biwakujemy na przepięknych łąkach w pobliżu klasztoru. (fot K.S.)
-
Na północ od Ułan Bator wjeżdżamy na biwak w jedną z dolin zachodniej części gór Chentej.
-
Charakterystyczne dla gór Chentej są formacje skalne z wygładzonego granitu.
-
Szarotka z gatunku Leontopodium leontopodioides.
-
Przed wjazdem do Ułan Bator myjemy auto z wszechobecnego pyłu. (fot K.S.)
-
Parlament Mongolii i główny plac Ułan Bator – plac Czyngis-chana.
-
Nocujemy w Gana’s Gesthouse. W jurtach rozłożonych na dachu. (fot K.S.)
-
Jurta w Mongolii nazywana jest ger. Noclegi w jurtach są popularne w całej Mongolii. Poza „wypasionymi” gercampami obsługiwanymi przez firmy turystyczne można znaleźć też tanie i schludne noclegi w prywatnych jurtach.
-
Centralny pierścień sklepienia jurty (polski dymnik) nazywa się toono i jest podtrzymywany przez filary bagany. Filary podtrzymujące sklepienie odróżniają jurty mongolskie od jurt tureckich (plemion tureckojęzycznych) które posiadają dachy wolnonośne o większym nachyleniu. (fot K.S.)
-
Tradycja i nowoczesność. Na przedmieściach Ułan Bator dalej przeważają w zabudowie jurty. W Ułan Bator żyje prawie połowa mieszkańców Mongolii.
-
Zwiedzanie Ułan Bator rozpoczynamy od klasztoru Gandan. Na zdjęciu po lewej biała świątynia Megdżid Dżanrajseg. (fot K.S.)
-
W środku białej świątyni wznosi się 26 metrowy posąg bodhisattwy Dżanrajsega zwanego Wszechwiedzącym. (fot K.S.)
-
Wewnętrzny dziedziniec klasztoru Gandan i główna świątynia (goł sum).
-
Gandan jest centrum mongolskiego lamaizmu. Przy klasztorze działa największa w kraju akademia buddyjska. (fot K.S.)
-
Na początku XX wieku ilość mnichów w Mongolii dochodziła do 100 tyś. Była to 1/3 męskiej ludności kraju. Tradycyjnie oddawano do szkół buddyjskich jednego syna z każdej rodziny. (fot K.S.)
-
Teraz tylko niewiele ponad połowa mieszkańców Mongolii wyznaje buddyzm. Prawie 3% kultywuje szamanizm, natomiast ponad 30% uważa się za ateistów. (fot K.S.)
-
Kolejnym zwiedzanym przez nas zabytkiem było Muzeum Klasztor Czojdżin-lamy. Czojdżin-lama był państwowym wróżbitą – wyrocznią lamajską. Czojdżin-lamą został brat ostatniego bogdo-gegena – Luwsanchjadawa.
-
Kompleks klasztorny wybudowano w latach 1904-1908 za sumę odpowiadającą 1321,2 kg srebra. Nad wejściem umieszczono nazwę „ofiarujący dobrobyt” w językach mandżurskim, mongolskim, chińskim i tybetańskim. (fot K.S.)
-
Malowidła ścienne w głównej świątyni przedstawiają makabryczne sceny symbolizujące los heretyków i grzeszników. Wiążą się one z funkcją czojdżin-lamy który miał wykrywać i zwalczać wrogów religii. (fot K.S.)
-
Czojdżin-lama uważany był za pośrednika pomiędzy ludźmi a groźnymi bóstwami. Magia była zaś wyższym stopniem filozofii buddyjskiej. Czojdżin-lama miał obowiązek przepowiadania co najmniej sześć razy w miesiącu. Wpadał wówczas w stan ekstazy i wyrokował. (fot K.S.)
-
W klasztorze zgromadzono sporą kolekcję masek służących w misteriach cam mających odpędzać od klasztoru lub miasta złe duchy. Niektóre z masek pochodzą aż z XVIII wieku. Charakterystyczne 5 czerepów w koronach niektórych z masek symbolizuje zwycięstwo nad pięcioma głównymi ludzkimi przywarami. (fot K.S.)
-
W świątyni Undur-gegena pierwszego przywódcy lamaickiego w Mongolii przedstawione są między innymi wizerunki 16 najdanów – apostołów buddyjskich. (fot K.S.)
-
W kolejnej świątyni Buddy znajduje się posąg Buddy z dwoma uczniami. (fot K.S.)
-
Następnym zwiedzanym przez nas obiektem był Pałac Bogd Chana. Był to pałac Bogdo gegena VIII uważanego za reinkarnację jednego z głównych uczniów Buddy – Anandy. Kolejni Bogdo gegeni byli odnajdywani w Tybecie ponieważ chińskie władze zabraniały wyszukiwać kolejnych wcieleń dżawdzandambów w Mongolii. Na zdjęciu Pałac Zielony.
-
Pałac wybudowany jest w stylu chińskim. Mongolia pozostawała pod władzą mandżurskiej dynastii Qing od końca XVII wieku. Bogdo gegen był głową lamaizmu mongolskiego, a po odzyskaniu niepodległości przez Mongolię w 1911 roku został ostatnim jej chanem.
-
W muzeum zgromadzono między innymi kolekcję rzeźb mongolskich, chińskich i tybetańskich wykonawców. Na zdjęciu z prawej słynne rzeźby bogini Tary wykonane przez pierwszego bogdo-gegena Dzanabadzara z XVII wieku. (fot K.S.)
-
W skład kompleksu muzealnego wchodzi również Pałac Zimowy wybudowany w rosyjskim stylu jako dar cara Rosji Mikołaja II. Wewnątrz zobaczyć można przedmioty z „kolekcji” skłonnego do przepychu chana.
-
Po złożeniu wniosku o wizę tranzytową w ambasadzie Rosyjskiej wyjeżdżamy w stronę pustyni Gobi. Do Ułan Bator będziemy się musieli niestety wrócić żeby odebrać wizy. Na zdjęciu widać charakterystyczną „tarkę” tworzącą się na szutrowych drogach.
-
Jedziemy na południe po bezkresnym stepie. Nawet główne drogi w Mongolii są bardzo słabo oznaczone. Nawigujemy przy pomocy kompasu, utrzymując ogólny kierunek i „trzymając” się bardziej wyjeżdżonych dróg. (fot K.S.)
-
Na południe od Ułan Bator rozciąga się obszar występowania sołonczaków czyli słonych gleb. Roślinność jest tu uboga i przeważają gatunki dostosowane do dużej ilości soli w glebie. (fot K.S.)
-
Czosnek z gatunku Allium mongolicum charakterystycznego dla tej części Azji. (fot K.S.)
-
Rośliny z rodzaju sodówka (Suaeda) są halofitami czyli roślinami rosnącymi na zasolonych glebach. (fot K.S.)
-
Solanka (Salsola passerin) jest także halofitem. (fot K.S.)
-
Rośliny z rodzaju Anabasis rosną na suchych glebach. (fot K.S.)
-
W mijanych miejscowościach prawie zawsze spotykamy zaciekawione dzieci chętnie pozujące do zdjęć. Co istotne nawiązują kontakt z turystami z czystej, a w naszym przypadku obopólnej, ciekawości.
-
Pomiędzy Mandalgowi a Dalandzadgad mijamy niewielkie wzniesienia z ciekawymi formami skalnymi.
-
Nie poruszamy się szybko, dziennie pokonujemy około 300 km. Droga jest ciężka i nieprzewidywalna. Przy dużej szybkości raz wpadamy w rów a raz robimy sporą „hopkę”, co skutkuje zerwaniem zawiasu bagażnika i dziurą w baku. Na szczęście bak udaje się załatać w polowych warunkach natomiast zawias naprawiamy u „mechanika” w Dalandzadgad. (fot K.S.)
-
Za Dalandzadgad skręcamy na zachód w stronę gór Gurwansaichan będącymi częścią Ałtaju Gobijskiego.
-
Zostawiamy samochód przy niewielkim muzeum i centrum informacyjnym Parku Narodowego Gobi Gurwansajchan i pieszo udajemy się na wycieczkę do wąwozu Jolyn am.
-
Zbocza porośnięte są kępami jałowca sabińskiego (Juniperus sabina).
-
Nazwa wąwozu Jolyn am oznacza „Dolinę Orłosępa”. Wąwóz wcina się głęboko w góry Gurwansajchan których wysokość dochodzi do ponad 2800 m n.p.m. (fot K.S.)
-
Wąwóz słynie z lodu który pokrywa dno wąskiej doliny większą część roku. Niegdyś był to lód całoroczny, ale ze względu na ocieplanie klimatu teraz topnieje on w lecie i nam nie udało się go zobaczyć.
-
Rośnie tutaj wiele ciekawych gatunków roślin na przykład aster z gatunku Asterothamnus heteropappoides. (fot K.S.)
-
W górach Ałtaju Gobijskiego spotkać można susła ałaszańskiego (Spermophilus alashanicus) oraz szczekuszki z trzech trudnych do rozróżnienia gatunków Ochotona pallasi, O. dauurica i O. alpina.
-
U wylotu doliny można wynająć konie. Nasza „przejażdżka” skończyła się obtarciami czterech liter spowodowanymi twardymi i nie wyregulowanymi siodłami jak również naszymi słabymi umiejętnościami jeździeckimi.
-
Zjeżdżamy z gór i kierujemy się na północny zachód.
-
Dojeżdżamy do miejsca zwanego Bajanzag (Bajn Dzag). Jednego z bardziej znanych miejsc na pustyni Gobi. W miejscu tym znaleźć można zarówno skamieniałości paleofauny jak i narzędzia krzemienne stworzone przez człowieka który zamieszkiwał te tereny od okresu paleolitu (ok. 100 tyś lat temu).
-
Piaskowiec przybiera o zachodzie słońca charakterystyczną ciemnoczerwoną barwę przez którą miejsce to nosi jeszcze jedną nazwę , który prowadził badania paleontologiczne w tym rejonie w latach 20. Ten nietuzinkowy badacz i podróżnik prowadził wyprawy poruszające się samochodami(!) przez pustynię Gobi, w okresie burzliwej, mongolskiej rewolucji. Andrews stał się podobno inspiracją dla postaci Indiany Jonesa. (fot K.S.)
-
Andrews odkrył tutaj szczątki dinozaura nazwanego Protoceratops andrewsi oraz pierwsze na świecie gniazda z jajami dinozaurów. Późniejsze wyprawy badawcze odkryły tu szczątki łącznie ośmiu rodzajów dinozaurów. Do dzisiaj przy odrobinie szczęścia można znaleźć tutaj skamieniałe kości bądź jaja dinozaurów, odsłonięte po rzadkich w tym rejonie, ale często intensywnych opadach. (fot K.S.)
-
W latach 60 i na początku 70 na pustyni Gobi, w tym również w Bajanzag, działały Polsko-Mongolskie Wyprawy Paleontologiczne, których efektem były rewelacyjne odkrycia nie tylko dinozaurów ale również skamieniałości kredowych ssaków, jaszczurek, krokodyli i innych przykładów kopalnej fauny.
-
Światową sensację wzbudziło odkrycie w Bajanzag, przez polską ekspedycję w 1971r, szkieletu drapieżnego Velociraptora szczepionego ze szkieletem roślinożernego Protoceratopsa. Szkielety „walczących dinozaurów” jak również wiele innych odkrytych na terenie Mongolii zobaczyć można w Muzeum Historii Naturalnej w Ułan Bator.
-
Gobi jest najdalej na północ wysuniętą pustynią na świecie i największą pustynią w Azji. Skrajnie kontynentalny klimat powoduje że roczne wahania temperatury dochodzą do 113 º, od –55º zimą do ponad +58º latem i należą do największych na świecie. Średnia ilość opadów wynosi poniżej 200 mm/rok. (fot K.S.)
-
Rośliny w takich skrajnych warunkach klimatycznych musza być dobrze dostosowane. Przyrosty roczne roślin wieloletnich są niezwykle małe. Na zdjęciu prawdopodobnie krzew z rodzaju Caragana. (fot K.S.)
-
Z przedstawicieli gadów na Gobi spotkać można jaszczurki krągłogłówki z gatunku Phrynocephalus versicolor.
-
Niedaleko od Bajanzag znajdują się wydmy Molzog els (Moltsog els).
-
Baktriany (Camelus bactrianus) zostały udomowione ponad 4,5 tyś. lat temu. Na Gobi żyje największa populacja dzikich wielbłądów (Camelus ferus) jednak są one wypierane z dobrych pastwisk na najbardziej niegościnne tereny przez hodowców. (fot K.S.)
-
Wydmy zajmują jedynie około 3% powierzchni pustyni Gobi. W suchym klimacie tworzą się charakterystyczne wydmy sierpowate barchany.
-
Jak mówią Mongołowie Gobi dzieli się na 33 rejony każdy charakteryzujący się swoim klimatem i krajobrazem. (fot K.S.)
-
Najsilniejsze wiatry na pustyni Gobi zdarzają się wiosną. Tworzą się wtedy burze piaskowe potrafiące podobno „wypiaskować” do gołego metalu karoserie pozostawionych na zewnątrz samochodów. (fot K.S.)
-
Piasek jest bardzo fotogenicznym medium :). (fot K.S.)
-
Gobi powiększa swoja powierzchnię. Ze względu za zmiany klimatu i nadmierny wypas w niektórych częściach Gobi zachodzi zjawisko pustynnienia. (fot K.S.)
-
Jedną z najbardziej charakterystycznych roślin pustyni Gobi jest saksauł bezlistny (Haloxylon ammodendron). Jest to krzew dochodzący do 4 m wysokości i wieku paruset lat, tworzący niekiedy duże skupiska. Jego drewno jest bardzo ciężkie i zbite przez co tonie w wodzie, stanowi natomiast doskonały opał. (fot K.S.)
-
Po noclegu w Dalandzadgad wracamy w kierunku Ulan Bator. Po drodze na jednej z licznych dziur łamie się główne pióro przedniego resoru. Żeby zapewnić sobie szczęście w drodze do Ułan Bator zatrzymujemy się przy owo (ово). Jak każe tradycja obchodzimy owo 3 razy zgodnie ze wskazówkami zegara i zostawiamy na nim symboliczną ofiarę. (fot K.S.)
-
Na północ wracamy nieco inną trasą niż ta którą tu przyjechaliśmy.
-
Podobnie jak w drodze na południe trzymamy się ogólnego kierunku i najbardziej wyjeżdżonych dróg. Zacząłem już nawet wykorzystywać do nawigacji położenie cienia tworzonego przez samochód. Taka prymitywna astronawigacja pozwoliła bez problemów przejechać ponad 0,5 tyś kilometrów do Ułan Bator. (fot K.S.)
-
Co jakiś czas przy drodze spotykamy takie niewielkie skupiska jurt z jadłodajniami nazywanymi guanz.
-
Po dwóch dniach jazdy z Dalandzadgad dojeżdżamy do Ułan Bator, gdzie wymieniamy złamany resor i odbieramy tranzytowe wizy rosyjskie.
-
Z Ułan Bator jedziemy na wschód w stronę Karakorum. Po drodze mijamy piaski Mongol els. (fot K.S.)
-
Dojeżdżamy do miejscowości Charhorin (Karakorum) i nocujemy w taniej i schludnej jurcie przed klasztorem Erdenedzuu. (fot K.S.)
-
Klasztor Erdenedzuu jest jednym z najstarszych klasztorów w Mongolii. Kompleks klasztorny zaczęto budować w 1586 roku. Otoczony jest on murem w który wkomponowano 108 suburganów. Liczba 108 jest „święta” stanowiąc wielokrotność liczb 3 i 9. (fot K.S.)
-
Brama główna. Kompleks klasztorny w końcu XVIII wieku liczył 62 świątynie.
-
Na wrotach zawieszone są tradycyjne mongolskie chadaki czyli „wstęgi dobrych życzeń”. (fot K.S.)
-
Mała świątynia Dalajlamy.
-
Wewnątrz świątyń zobaczyć można wspaniałe okazy sztuki Mongolskiej, w tym freski. Kompleks świątynny który niszczał opuszczony po okresie represji antybuddyjskich w latach 30 został zabezpieczony i odnowiony w latach 40.
-
W centrum kompleksu znajdują się trzy świątynie Gurwan Dzuu czyli świątynie trzech Buddów.
-
Bóstwo żeńskie Sirdewi stanowiło bóstwo ochronne dla zakonu Gelug czyli zakonu „Żółtych Czapek”. „Żółte Czapki” stanowiły dominujący w Mongolii odłam lamaizmu.
-
Budda Siakjamuni oraz Budda Sandżaa w Świątyni Zachodniej (Baruun Dzuu).
-
Na zachowanie i restaurację klasztoru wpływ miała wizyta w Mongolii w roku 1944 wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych Henrego Wallacea wraz z znanym „mongolistą” Owenem Lattimorem. Na ówczesnego przywódcę Mongolii Czojbalsana w tej sprawie naciskać miał podobno sam Stalin.
-
Na rozprzestrzenienie się na dalekim wschodzie symboliki smoka wpływ miały prawdopodobnie znaleziska kości dinozaurów na pustyni Gobi. Charakterystyczne szkielety protoceratopsów są być może protoplastami mitycznych gryfów których wizerunki charakterystyczne są dla ałtajskich Scytów. (fot K.S.)
-
Młynki modlitewne przed świątynią. Obracanie młynkami równoznaczne jest z recytowaniem modlitwy. (fot K.S.)
-
Świątynia Lawram jest jedyną działającą świątynią w klasztorze Erdenedzuu. Jest to także jedyny zachowany przykład architektury tybetańskiej w Mongolii.
-
Złoty Suburgan wzniesiony został w 1799 roku na cześć IV bogdogegena.
-
Na północ od klasztoru znajdują się ruiny dawnej stolicy imperium mongolskiego – Karakorum. Na miejscu osady pełniącej funkcję stolicy syn Czyngis-chana Ugedej założył miasto w 1234 roku. W roku 1263 stolicę imperium przeniesiono do Pekinu a 120 lat później Karakorum zostało zdobyte i zniszczone przez wojska chińskie. Po wspaniałych pałacach chanów mongolskich zostały jedynie przykryte ziemią ruiny oraz kilka rzeźb, w tym kamienne żółwie pełniące niegdyś funkcje postumentów dla stell na których wywieszano ważne ogłoszenia.
-
Miasteczko Charchorin położone jest w okolicach dawnej stolicy Karakorum. Dolina rzeki Orchon była zamieszkana i traktowana jako centrum państwa już od czasów Xiongu panujących na tych terenach na parę stuleci przed Chrystusem.
-
Uzupełniamy zapas wody w publicznej studni położonej na skraju miasteczka. podobnie jak w innych miejscowościach studnia obsługiwana jest przez panią pobierającą niewielką opłatę za wodę. (fot K.S.)
-
Tęcza nad stepem. (fot K.S.)
-
Pilot przy pracy. Korzystamy z map topograficznych kupionych w Ułan bator. Jedziemy „południową trasą” na zachód w kierunku przejścia granicznego z Rosją w Taszancie. (fot K.S.)
-
Jedziemy jedną z głównych „transportowych arterii” Mongolii. Przy drodze często spotkać można „guanzy” i miejsca odpoczynku dla podróżnych zmęczonych jakością mongolskich dróg. (fot K.S.)
-
Zatrzymać można się także przy pojedynczych jurtach w których sprzedają orzeźwiający kumys (po mongolsku ajrag). (fot K.S.)
-
Typowa Mongolska droga wielopasmowa. Objeżdżając od południa masyw gór Hangaj za Bajanchongorem wjeżdżamy na rozległą pustynną równinę Ulaan shalyn hooloi. (fot K.S.)
-
Biwakujemy obok drogi która w ciągu nocy pustoszeje całkowicie. (fot K.S.)
-
Na południe od pustyni Ulaan shalyn hooloi rozciągają się pasma Ałtaju Gobijskiego.
-
Na zachód od miejscowości Ałtaj mijamy malownicze krajobrazy. (fot K.S.)
-
Góra Sutaj (mong: mleczny) jest najdalej na wschód wysuniętym czterotysięcznikiem Ałtaju Mongolskiego. Jego wysokość jest określana na 4090 lub nawet 4220 m.
-
Mała miejscowość Dzereg wygląda jak westernowe miasteczko w którym ma nastąpić pojedynek i wszyscy pochowali się po domach. Z tyłu widać masyw Batryn-nuru ze szczytem Cast (Tsast) (3984 m).
-
Droga z Ułan Bator do Taszanty to prawie 1800 kilometrów. Większa część tej trasy to drogi szutrowe.
-
Nocujemy nad rzeką Tugreg-gol obok miejscowości Manchan. (fot K.S.)
-
Zachód słońca.
-
Za miejscowością Kobdo przejeżdżamy przełęcz Haszani-dawa i skręcamy z głównej drogi na północ w stronę masywu Cambagraw (Tsambagrav). Góry pokryte są świeżym jesiennym śniegiem.
-
Podjeżdżamy pod najwyższy szczyt masywu Cambagraw – Cast (Цаст) (4208 m).
-
Zaciszne miejsce na biwak wskazał nam bardzo gościnny Kazach Tahir. Kazachowie stanowią etniczną większość w ajmaku bajanolgijskim. (fot K.S.)
-
Wieczorem odwiedziłem gościnnych Kazachów w ich jurcie i dostałem od nich pyszne mleko jaka.
-
Następnego dnia nastąpiła rewizyta i odwiedził nas syn gospodarza ze swoimi dzieciakami, żeby ze mną porozmawiać.
-
Synowa gospodarza też przyszła żeby porozmawiać, tym razem z Kariną. Jedynym sposobem na rozmowę oprócz „mowy gestów” były proste rozmówki mongolskie z przewodnika.
-
Naszym następnym celem jest najwyższy szczyt masywu Cambagraw.
-
Ze względu na duże przewyższenie zdobywanie szczytu rozkładamy na dwudniowe wyjście. (fot K.S.)
-
Pod nami rozległa dolina Dżuslan-gol i panorama niekończących się szczytów Ałtaju Mongolskiego.
-
Rozkładamy biwak na „orlim gnieździe” pod zachodnim ramieniem szczytu Cast (Tsast).
-
Wcześnie rano pogoda jest kiepska – pada śnieg. Wychodzimy jednak z Kariną na „rekonesans”, który zakończył się zdobyciem szczytu.
-
Podchodzimy pod lodową kopułę szczytową od której wziął nazwę szczyt. Po mongolsku Cast znaczy „pokryty śniegiem”.
-
Szczyt ma formę rozległego pola śnieżnego. Na południe od nas widać pozostałe szczyty masywu Cambagraw. Wieje mroźny jesienny wiatr co sprawia że na szczycie jest przeraźliwie zimno.
-
„Morze gór” wydaje się nie mieć końca. Poprawia się pogoda i widoki są niesamowite.
-
Schodząc podziwiamy świeżo przyprószony śniegiem szczyt Sairyn (3981 m).
-
Pogodny syberyjski wyż charakteryzuje się mroźnym powietrzem. Jest już koniec września i temperatura w górach nocą spada grubo poniżej zera. Zamarzają już powoli potoki.
-
Kazachowie ze swoimi stadami przekoczowali już do zacisznych dolinek przygotowując się do długiej zimy.
-
Pakujemy się na dalszą drogę. (fot K.S.)
-
Jedziemy w stronę miasta Olgii. Podobnie jak w innych rejonach Ałtaju spotykamy tu liczne zabytki archeologiczne. Takie duże kurhany otoczone dodatkowo kamiennymi kręgami nazywane są kereksurami (хэрэгсүүр).
-
Masyw góry Sairyn (3981 m).
-
Masyw Cambagraw (Цамбагарав) od połnocy.
-
Barwy jesieni w Ałtaju Mongolskim. Dla mnie jest to jeden z najładniejszych regionów Mongolii.
-
W bezludnych z pozoru górach spotykamy czasem pasterzy ze stadami kóz.
-
W drodze do Olgii przejeżdżamy parę niewysokich przełęczy.
-
Zjeżdżamy do doliny rzeki Kobdo. Okolice rzeki porosłe są lasem z przewagą topoli „laurolistnej” (Populus laurifolia).
-
Przed samym Olgii przejeżdżamy rozległy stożek aluwialny u wylotu doliny Chatugijn gol. (fot K.S.)
-
Po dniu spędzonym w miasteczku Olgii (patrz→wyjazd 2005) wyjeżdżamy w stronę granicy z Rosją. Na zdjęciu widok z przełęczy Obotyn dawaa na północ. Widać jezioro Dund nuur oraz zaśnieżone szczyty masywu Turgen ula.
-
Rozbijamy namioty nad jeziorem Dund nuur, niedaleko miejscowości Cagannuur (Tsagannuur).
-
Jezioro Dund nuur jest położone na wysokości 2097 m n.p.m. Obok znajduje się także parę mniejszych jeziorek. (fot K.S.)
-
Woda w jeziorze jest lekko słona i na brzegach osadza się charakterystyczna piana.
-
Po mroźnej nocy woda przy brzegu zamarzła.
-
Temperatura w nocy musiała spaść poniżej -10°C ponieważ pokrywa lodowa jest całkiem gruba. Na zdjęciu zamarznięty przy brzegu śryż.
-
Jezioro Dund z góry. W góry szybkimi krokami nadciąga zima.
-
Okoliczne wzgórza zbudowane są z ciekawie wyglądających łupków metamorficznych.
-
Jedziemy dalej na granicę do małej osady Ulaan-bashin przy przejściu granicznym. Jest koniec września i góry całkowicie pokrywają się już śniegiem. (fot K.S.)
-
Ta sportowa Toyota Celica przywieziona z Japonii wyglądała dosyć absurdalnie w kraju prawie bez asfaltowych dróg. Właściciel odczuł prawdopodobnie jej niskie zawieszenie ponieważ wystawiona była na sprzedaż. (fot K.S.)
-
Nocujemy w małym „hoteliku” opiekując się tym małym „szkrabem” pod chwilową nieobecność mamy. Myśleliśmy początkowo że to dziewczynka ale okazało się że to chłopczyk. W Mongolii i Tuwie włosy małym dzieciom nie ścina się pomiędzy 2 a 5 rokiem życia, W zależności od kalendarza księżycowego, włosy chłopców obcina się w lata parzyste, a dziewczynek w nieparzyste.
-
Przejechanie granicy zajęło nam ponad pół dnia. Na przejściu poznajemy kazachską rodzinę wracającą z odwiedzin krewnych w Mongolii. Na drodze przed Kosz Agaczem pęka opona w ich aucie. Pomagamy im uporać się z awarią. (fot K.S.)
-
Najmłodszym członkiem rodziny był bardzo fotogeniczny „malczik”. (fot K.S.)
-
Czujski step w jesiennej szacie. (fot K.S.)
-
Dolina Czuji pomiędzy Czujskim a Kurajskim stepem. (fot K.S.)
-
Biwakujemy niedaleko rzeki Czuji. (fot K.S.)
-
W pobliżu rzeki rośnie oblepicha czyli rokitnik zwyczajny (Hippophae rhamnoides). Jego owoce zawierające duże ilości witaminy C są najlepsze po przemrożeniu przez pierwsze przymrozki. Podczas gotowania witamina C zawarta w owocach rokitnika nie ulega rozkładowi, ponieważ owoce te nie zawierają enzymów rozkładających witaminę.
-
Jesień jest najpiękniejszą porą roku na Ałtaju.
-
Modrzewiowa tajga przybiera złotą barwę. (fot K.S.)
-
Jedziemy Czujskim Traktem sycąc się widokami. (fot K.S.)
-
Podróżując po Ałtaju jesienią zaczynamy rozumieć skąd wzięła się ich nazwa, która w języku mongolskim oznacza „Złote Góry”. (fot K.S.)
-
Przejeżdżamy Kurajski Step. Z lewej wylot doliny Aktru (Akturu), z prawej szczyt Aktru (4044 m).(patrz→wyjazd 2002)
-
Góry Północnoczujskie (Północnoczujskie belki). Z prawej w chmurach szczyt Kurkurek (3982 m).
-
Niestety nie możemy zostać w Ałtaju dłużej. Mamy 10 dniową wizę tranzytową przez Rosję i nie możemy zatrzymywać się nigdzie po drodze, licząc się z możliwymi awariami lub innymi przeciwnościami. (fot K.S.)
-
Mijamy wapienne przedgórza Ałtaju. (fot K.S.)
-
Kolejny biwak mamy nad rzeką Czumysz za Barnaulem. (fot K.S.)
-
Jedną z zalet podróży samochodem jest możliwość zabrania ze sobą dużej ilości przyborów kuchennych i jedzenia. Przykładowo możemy usmażyć naleśniki 😉
-
Ruch na trasie federalnej M51 „Bajkał” nie jest duży a i sama droga też nie jest złej jakości. Dziennie jesteśmy w stanie przejechać do 1 tyś km. Pokonanie terytorium Federacji Rosyjskiej zajęło nam 7 dni. (fot K.S.)
-
„Złota syberyjska jesień”.
-
Przejeżdżamy Ural Południowy. Na zdjęciu widoczny grzbiet Bolshaya Suka z charakterystycznymi dla tej części Uralu gołoborzami. (fot K.S.)
-
Rozlewisko Małej Satki Na Uralu.
-
Dni są krótkie więc namioty rozbijamy już po zmroku. Na tym biwaku przez całą noc byliśmy niepokojeni przez ciężarówki kursujące obok z płodami jesiennej „kampanii buraczanej”. Rano okazało się, że biwakujemy obok jakiegoś osiedla. Przez cały wyjazd nie mieliśmy problemów ze znalezieniem miejsca na biwak, a nawet jeżeli rozbijaliśmy się w sąsiedztwie domów, jurt, nikt nie robił z tego problemu.
-
W drodze do Polski zatrzymujemy się jeszcze we Lwowie, gdzie odwiedzamy znajomego i zwiedzamy miasto. Na zdjęciu Kaplica Boimów przy Katedrze Łacińskiej.
-
Kościół św. Andrzeja (Bernardynów).
-
Dach Kaplicy Trzech Świętych przy Cerkwi Wołoskiej.
-
Gmach Teatru Wielkiego (Opery Lwowskiej) wieczorem. Następnego dnia wracamy do Polski po 2,5 miesiącach w podróży.
Disqus Comments