Część 2 fotorelacji z wyprawy do zachodniego Kazachstanu – region Mangystau i płaskowyż Ustiurt.
W tej części kontynuujemy podróż po pustynnych krajobrazach i ciekawostkach półwyspu Mangyszłak i płaskowyżu Ustiurt. Po drodze zwiedzamy stepowe nekropolie (Ushtam, Kenty-Baba) oraz podziemne meczety (Shakpak-Ata, Beket-Ata). Udaje się nam zobaczyć ciekawe efekty świetlne na niebie spowodowane próbami rakiet balistycznych (Topol-M). Odwiedzamy również stolicę regionu (Aktau) i miasto naftowców (Zhanaozen). Kąpiemy się w radonowych ciepłych źródłach. Przejeżdżamy przez najgłębszą depresję Kazachstanu (Karagiye -132 m) by dotrzeć do krawędzi płaskowyżu Ustiurt. Tam oglądamy bezkresne pustynne wydmy (Tuyesu) oraz najpiękniejsze miejsce Mangystau – uroczysko Boszhira zwane „kazachską arizoną”. Staramy się odnaleźć pozostałości po tajemniczych „strzałach Ustiurtu”, zagłębiając się w dziki i niezwykle malowniczy step Plato Ustyurt. W drodze powrotnej zwiedzimy również parę ciekawych miejsc w zachodnim Kazachstanie (Saraychyk, Chapayevsk, Uralsk) i Rosji (Saratów).
Tutaj znajdziesz część 1 fotorelacji z wyjazdu.
Zapraszamy do kontynuowania wspólnej podróży przez Kazachstan po „półwyspie niesamowitości” Mangystau i Ustiurt:
-
Po obejrzeniu wielkiego osuwiska Żygylgan jedziemy dalej na wschód wzdłuż wybrzeża Morza Kaspijskiego. Zatrzymujemy się przy kolejnej historycznej nekropolii – cmentarzu Usztam (Уштам) czyli „trzy domy”.
-
Ten spory cmentarz datowany jest na X-XV w. Po zewnętrznej stronie znajdują się dwa mauzolea a wewnątrz ośmiograniasty meczet.
-
Kopuła wewnątrz meczetu na cmentarzu Usztam.
-
Na pewno starsze są nagrobki nazywane kojtasy (койтасы), Mają one cylindryczną formę która wyewoluowała z wcześniejszych nagrobków w formie barana. Nazwa kojtas znaczy „kamień-baran”. Na ścianach nagrobków często można zobaczyć wyryte szable świadczące o tym kto jest pod nimi pochowany (wojownik).
-
Odwiedzamy również niedaleką nekropolię Kenty-baba (Кенты-баба) czyli „miasto ojców”. Ciekawostką jest charakterystyczny dla tego regionu grobowiec bez kopuły tzw. sagantam (саганатам) prawdopodobnie z XV w.
-
Rysunki (petroglify) na ścianie grobowca wykonane przez koczujących w pobliżu adajskich pasterzy.
-
Wewnątrz grobowca Kenty-baba znajdują się mniejsze zdobione nagrobki.
-
Powstanie nekropoli szacowane jest na X-XV w jednak była ona wykorzystywana do czasów współczesnych o czym świadczą młode nagrobki.
-
Jadąc dalej przejeżdżamy obok malowniczego kredowego kanionu Kapamsaj (Капамсай).
-
Zjeżdżamy z Tubkurgańskiego plato w kierunku zatoki Sarytas.
-
Dojeżdżamy do podziemnego meczetu Szakpak-Ata (Шакпак-Ата) co znaczy „krzemień-ojciec”. Według legendy Szakpak-ata miał być wnukiem Szopan-Aty – jednego z 360 uczniów sufickiego myśliciela Chodży Ahmada Jasawiego. „360 świętych” – uczniów Jasawiego pozostawili po sobie 362 święte miejsca na Mangyszłaku – nekropolie, meczety czy medresy. Liczba 362 przez miejscowych Kazachów Adajów jest uważana za szczęśliwą.
-
Meczet wyryty jest w miękkiej kredowej skale która eroduje tworząc fantazyjne struktury.
-
W niewielkich grotach obok meczetu pochowanych jest wg legendy 40 uczniów świętego Szakpak-Aty. Sam święty uważany jest za patrona zmarłych i panem węży.
-
Ściany kanionu Szakpakatasaj w którym znajduje się meczet.
-
Meczet Szakpak-Ata jest największym i najładniejszym meczetem Mangystau. Jego ściany pokryte są wyrytymi strofami sufickich poematów. Zobaczyć można także suficki symbol szczęścia – otwartą dłoń. W tylnej części znajdowało się wyjście do położonego ponad meczetem minaretu.
-
Architektura wnętrza jest stosunkowo złożona w porównaniu do innych meczetów tego regionu. Wiek budowli jest kwestią sporną. Szacowany jest od IX do XIII w. Uważa się jednak iż jest to najstarszy podziemny meczet na Mangyszłaku.
-
Poniżej meczetu znajduje się cmentarz Kadyrsza-Ata.
-
Nocujemy nieopodal drogi prowadzącej do miejscowości Tauszik (Таушык).
-
Wieczorem zauważyliśmy na niebie dziwne i tajemnicze zjawisko. Zaskoczeni i lekko przestraszeni nie zdążyliśmy nawet zrobić zdjęcia. Moje przypuszczenia co do pochodzenia tych dziwnych świateł na niebie potwierdziły się następnego dnia kiedy przeczytałem o próbie międzykontynentalnej rakiety balistycznej Topol-M. Rakieta była wystrzelona z poligonu Kapustin-Jar niedaleko Astrachania i trafiła w cel na poligonie położonym we wschodnim Kazachstanie. Efekty świetlne oddzielania się poszczególnych stopni rakiety były widoczne na bardzo dużym obszarze, w tym nawet i w Polsce. Zdjęcia zrobione były w Astrachaniu i pochodzą ze strony www.pg13.ru
-
Jedziemy do miejscowości Tauszik drogą prowadzącą znad wybrzeża do kopalni węgla znajdujących się obok Tausziku. Prowadziła tam niegdyś kolejka wąskotorowa transportująca węgiel nad morze gdzie był przeładowywany na barki.
-
Po drodze spotykamy niebieski beczkowóz rozwożący wodę do poideł dla zwierząt w stepie. Wielbłąd który zauważył cysternę z daleka. Pędził teraz w jej stronę licząc pewnie na możliwość napicia się wody.
-
Przejeżdżamy w poprzek półwysep i dojeżdżamy do stolicy obwodu Mangystauskiego, miasta Aktau. Nazwa ta tłumaczy się z kazachskiego jako „biała skała”. W latach 1964-1991 miasto nosiło nazwę Szewczenko. Aktau powstało na początku lat 60 nad zatoką Miełową jako miasto dla pracowników największej na świecie odkrywkowej kopalni uranu. Kopalnia ta położona niedaleko miasta jest obecnie nieczynna, podobnie jak pierwsza na świecie elektrownia jądrowa z reaktorem prędkim. Elektrownia (właściwie elektrociepłownia) ta wyposażona była w instalację do odsalania wody morskiej zaopatrującą miasto w słodką wodę w ilościach 120 tyś m³ dziennie. Instalacja odsalająca po wygaszeniu reaktora jądrowego z końcem lat 90-tych zasilana jest gazem.
-
Miasto może pochwalić się całkiem ładnymi plażami i nadmorskimi bulwarami (oczywiście jak na „wschodnie” kazachskie standardy). Poza miastem zaczynają rozbudowywać się kurorty przyciągające turystów z całego Kazachstanu.
-
Aktau jest największym portem Kazachstanu z promowymi połączeniami z Azerbejdżanem i Dagestanem i innymi portami Morza Kaspijskiego. Port ten wraz z położonym niedaleko nowo otwartym portem w Kuryk stanowią część projektu tzw „Nowego Jedwabnego Szlaku” będącego trasą dla transportu towarów pomiędzy Chinami a Europą.
-
Nowoczesne i stosunkowo bogate Aktau jest teraz głównie sypialną dla pracowników pracujących w sektorze wydobycia ropy naftowej i gazu oraz w firmach produkujących urządzenia dla przemysłu naftowego. Stosunkowo wysoki jest odsetek mieszkańców nie kazachskiego pochodzenia (głównie Rosjan) jak również zagranicznych specjalistów przyjeżdżających na kontrakty.
-
Zbudowane na bezwodnej pustyni miasto zaskakuje wieloma zielonymi zaułkami i przemyślaną architekturą. Aktau było nagradzane w latach 70 na międzynarodowych wystawach architektonicznych na „przyjazny dla ludzi” układ. Oczywiście wiele budynków wymaga już remontu i nie brakuje miejsc „zapuszczonych”. Na zdjęciu „Wieczny ogień” pomnik ofiar II Wojny Światowej.
-
Ulice w Aktau nie mają praktycznie nazw. Adresy podawane są numerami „mikrorejonów” i domów co powoduje czasami problemy w znalezieniu odpowiedniego adresu – budynki są numerowane w danej dzielnicy w kolejności budowy. Na zdjęciu Skwer Zwycięstwa z pomnikiem „Samolot” na którym umieszczono samolot Mig 21.
-
Miasto nie ma zbyt dużo do zaoferowania turyście, z oczywistych względów brak jest tu zabytków. Jedną z ciekawostek miasta jest podobno jedyna na świecie latarnia morska umieszczona na bloku mieszkalnym. Latarnia ta jest czynna
-
Przechadzając się po mieście trafiamy na plac zabaw z takimi nieco makabrycznymi bajkowymi (chyba?) figurami.
-
„Ale mnie boli brzuch!!” wydaje się mówić figura umieszczona na ścianie Muzeum Etnograficznego. Samo muzeum jet urządzone całkiem nowocześnie i warte jest odwiedzenia jeśli umie się czytać w języku rosyjskim, niestety praktycznie brak jest tam tłumaczeń :(.
-
W osiedlowym sklepiku z nabiałem skosztowaliśmy sprzedawane na „kubki” kwaśne wielbłądzie mleko i zaopatrzyliśmy się także w kurt (курт) czyli kulki solonego i suszonego sera. Nadaje się on jednak do spożywania prawie wyłącznie jako „zakąska” do piwa.
-
Chcieliśmy obejrzeć również główną świątynię Aktau – Meczet „Beket-Ata”. Trafiliśmy na zakończenie piątkowych modłów i kręciliśmy się nieco nieśmiało przed meczetem w oczekiwaniu aż wyjdą z niego wierni. Zostaliśmy „wyłuskani” z tłumu przez świetnie mówiącego po angielsku chłopaka który zaprosił nas do środka.
-
Chłopak który nas oprowadzał zaprowadził Karinę do części dla kobiet. Ja zaś obejrzałem część główną meczetu.
-
Będąc w Aktau odwiedziliśmy jeszcze jedną atrakcję rejonu. Położone o około 40 km na południe od miasta „radonowe źródło” (радоновый источник). Ciepła woda o temperaturze 40-50 °C wypływa tam z wykonanego w latach 70 odwiertu badawczego, zasilając niewielką sadzawkę obłożoną workami z piaskiem. Wody termalne zawierają domieszkę radioaktywnego radonu i są wykorzystywane do „kąpieli leczniczych”.
-
Pomimo bardzo niezachęcającej infrastruktury wokół źródła oraz dyskusyjnej higieniczności, kąpiel w ciepłej wodzie przy temperaturze powietrza w okolicach 10 °C jest bardo przyjemna. Kąpiele przyciągają o dziwo sporo ludzi w różnym wieku. W teorii zaleca się nie korzystać z nich dłużej niż 20 minut co nie jest praktycznie przestrzegane przez nikogo.
-
Po parudniowym pobycie w Aktau i niewielkim remoncie auta (urwany amortyzator w drodze na radonowe źródło) wyjeżdżamy na wschód w stronę krawędzi Plato Usiurt. Jadąc szosą do Żanaozen (Żangaözen) przejeżdżamy północnym krańcem depresji Karagije której głębokość sięga -132 m p.p.m. (najgłębsza w Kazachstanie).
-
W okolicach Żanaozen znajdują się jedne z największych najstarszych pól naftowych w regionie Mangystauskim. Samo miasto jest drugim najludniejszym miastem półwyspu. W 2011 roku w Żanaozen miały miejsce masowe protesty kazachskich robotników które skończyły się zamieszkami i śmiercią parudziesięciu osób.
-
W regionie Mangystauskim wydobywa się około 25% ropy Kazachstanu. Jest ona podstawą gospodarki regionu i jej zasoby oceniane są na ponad 3 mld ton. Rozpoznanych jest 59 pól naftowych i gazowych.
-
Dojeżdżamy do wsi Senek położonej malowniczo u podnóża piaszczystych barchanów.
-
Piaski Tujesu (Пески Туйесу) nazywane również piaskami Seneka to obszar piaszczystej pustyni rozciągający się na północ i wschód od wioski Senek. Płot ma zapobiegać wchodzeniu na obszar piasków zwierząt gospodarskich i wyjadaniu przez nie roślinności. Piaski te są stale przemieszczane przez wiatr i zagrażają wiosce a roślinność ma je „utrzymać” na miejscu.
-
Obszar piasków ma około 30 km długości i 12 km szerokości w najszerszym miejscu.
-
Rzadkie roślinki walczą nie tylko o swoje życie ale również o życie wioski zasypywanej przez piasek.
-
Piaski te stanowią naturalny rezerwuar słodkiej wody wykorzystywany do zaopatrywania Żanaozen. Jednak intensywna wieloletnia eksploatacja doprowadziła do obniżania się poziomu wodonośnego o połowę co przyspieszyło pustynnienie i zagrożenie dla wioski Senek.
-
Od prawie15 lat prowadzi się sztuczne nasadzenia tamaryszku i saksaułu wokół wioski mających zapobiegać przemieszczaniu piasku.
-
Największe wydmy w głębi pustyni osiągają parędziesiąt metrów wysokości. Z tyłu widać bielejący „czink Ustiurta” czyli krawędź płaskowyżu.
-
Nocujemy za wsią przy płocie okalającym barchany.
-
„Wykwintna kolacja” z mało wykwintną podróbką gruzińskiego wina i czarnej ikry;)
-
Wróciliśmy się nieco z wioski Senek i skręciliśmy na szutrową drogę prowadzącą do mauzoleum Beket-Ata. Wjeżdżamy powoli na Plato Ustiurt. Pogoda mocno się zmieniła i spadł pierwszy od początku naszego wyjazdu deszcz. Droga którą jedziemy jest niestety pokryta charakterystyczną „tarką”. Zmniejszamy prędkość by nie nadużywać zbytnio niezawodności naszego Terrano 😉
-
Mocno rozczłonkowana w tym miejscu krawędź płaskowyżu tworzy niesamowite formy skalne. Na zdjęciu samotna góra Bokty.
-
Płaskowyż Ustiurt to wielka monotonna półpustynia przecinana licznymi drogami i śladami pojazdów.
-
Dojeżdżamy na jedno z najbardziej znanych i najpiękniejszych miejsc regionu – uroczyska Bosżira (Урочище Босжира).
-
Mimo nie najlepszej pogody odkrywające się w przerwach deszczu widoki zapierają dech w piersiach.
-
Na południe od nas widać fotogeniczne białe „kły Bosżiry” (Азу тистер). Z tyłu bieleje tafla słonego jeziora „soru” Karaszek.
-
Strome ściany krawędzi płaskowyżu osiągają w tym miejscu ponad 200 m wysokości.
-
Na zachód od nas wyrastają pojedyncze „góry stołowe”.
-
Na wąskim grzbieciku znajdujemy resztki tzw. aranu (аран) czyli zagonu-pułapki na antylopy i owce stepowe. Pułapki te były wykorzystywane do polowań w stepowych i pustynnych rejonach Azji już od czasów prehistorycznych.
-
Pozostałości „aranów” są świetnie widoczne z powietrza na sąsiednim grzbiecie. Charakterystyczna forma „grotu” zakończonego wykopanym w ziemi dołem-płapką spowodowała że nadano im nazwę „strzał ustiurta”. Szczególnie dużo i w dużej formie występuje tych „strzał” na płaskowyżu u zachodnich wybrzeży jeziora Aralskiego. Jest to odwieczna trasa migracji wielkich stad suchaka stepowego (Saiga tatarica). (Zdj. Mapy Bing).
-
Charakterystyczne dla suchego plato ustiurt są rośliny z rodzaju Anabasis.
-
O poranku naszym oczom ukazuje się niesamowity widok oświetlonych ostańców Bosżiry. Wśród turystów zaczęła funkcjonować nazwa „kazachska Arizona”.
-
Niesamowite krajobrazy uroczyska Boszhira.
-
Wzniesienia okalające Bosżirę dochodzą do wysokości prawie 300 m n.p.m.
-
„Czynki Ustiurta” to niegdysiejsze brzegi Morza Sarmackiego będącego pozostałością po oceanie Tetydy.
-
Pozostałościami po Morzu Sarmackim zwanym również Paratetydą są morza Kaspijskie i Czarne, oraz jezioro Aralskie.
-
Miękka kredowa skała eroduje przybierając niesamowite formy.
-
Przejeżdżamy na inne równie spektakularne miejsce widokowe.
-
Widoki z tego miejsca znalazły się na banknocie 1000 tenge (z lewej strony), wraz z dwoma innymi obrazami z Bosżiry („kły Bosżiry”).
-
Widoki rzeczywiście przypominają amerykańską Monument Valley.
-
Charakterystyczne ostańce w formie stoliwa czyli pagórków o płaskim szczycie.
-
Poziomy układ warstw geologicznych sprzyja powstawaniu takich charakterystycznych „gór stołowych”.
-
Zaintrygowały nas te niewielkie pagórki pod nami więc zeszliśmy na dół sprawdzić z czego są zbudowane.
-
Okazało się że ciemny błyszczący w słońcu grunt to wietrzejąca warstwa gipsu. Skąpe opady powodują że kryształy gipsu długo zachowują swoją charakterystyczną formę „jaskółczych ogonów”.
-
Poniżej w warstwie rozmiękłej gliny znaleźliśmy całe mnóstwo skamielin- głównie amonitów i belemnitów i małży.
-
Bosżira jest uważana za jedno z najpiękniejszych miejsc w Kazachstanie.
-
„Kły Bosżiry” na tle słonego jeziora Karaszek którego tafla położona jest na wysokości ok. -4 m p.p.m.
-
Niedaleko od Bosżiry znajduje się najświętsze miejsce Mangystau – podziemny meczet Beket-Ata. Ponad urwiskiem w ścianach którego wykuty jest meczet wzniesiono centrum pielgrzymkowe i meczet. Obok na wzgórzu znajduje się stary cmentarz z mauzoleum kolejnego z 360 mangystauskich świętych sufich – Oglandy-ata. Stąd stara nazwa tego miejsca Oglandy.
-
Codziennie przybywa tu dużo wiernych nie tylko z Kazachstanu pragnących obejrzeć miejsce pochówku świętego Beket-Aty. Pielgrzymi przed modlitwą i zejściem do mauzoleum spożywają również wspólny posiłek z potraw które przynieśli. My zjawiliśmy się przed wszystkimi pielgrzymami i zostaliśmy zaproszeni na herbatę i resztki jedzenia z dnia poprzedniego.
-
Spodobał nam się oldschoolowy przedłużacz 🙂
-
Dokładnie o godzinie 15, po posiłku i popołudniowym namazie (modlitwie), „klucznik” otwierana bramę do ścieżki prowadzącej w dół do podziemnego meczetu – grobowca Beket-Aty. Dla wielu wiekowych pielgrzymów dotarcie do mauzoleum i powrót jest nie lada wyczynem.
-
Ścieżka wije się po stromym zboczu sprowadzając ponad 150 metrów w dół.
-
Zbocze po którym schodzimy jest również zachodnim czinkiem ustiurta. Jego wysokość dochodzi do prawie 300 m.
-
Wzdłuż ścieżki rosną krzewy saksaułu białego (Haloxylon persicum).
-
Po drodze mija się źródło Beket-Ata. Słoną wodę ze źródła popijają pielgrzymi wierząc w jej uzdrawiającą moc. Wokół rosną wielkie kępy trzciny. Właśnie obecność źródła pitnej (chociaż słonej) wody spowodowała że osiedlił się tutaj Beket-Ata. Podobnych miejsc w okolicy jest bardzo mało.
-
Kamienny gepard czai się na nieostrożnych pielgrzymów. Koty te zamieszkiwały niegdyś płaskowyż Ustiurt.
-
W oddali widać słone jezioro sor Akpan.
-
Beket-Ata był sufijskim mistykiem pochodzącym z adajskiego rodu koczującego nad rzeką Embą. Urodził się około 1750 roku i jako nastolatek wyjechał do Chiwy by pobierać nauki w tamtejszych medresach. W wieku lat 40 wrócił na Ustiurt by szerzyć wśród koczowników religię i naukę. Miał także być wojownikiem walczącym z najeżdżającymi ziemię Kazachów Kałmukami. Założył co najmniej 4 meczety a w ostatnim wykutym u podnóża nekropolii Oglandy, został pochowany. Dla Kazachów został świętym mędrcem i prorokiem nauczającym o bogu, sprawiedliwości i dobru.
-
Meczet składa się z paru niewielkich pomieszczeń wykutych w skale i paru zamurowanych grobowców w których oprócz samego Beket-Aty pochowani są również członkowie jego rodziny. W jednej z sali znajduje się „słup pira” czyli mędrca. Oprowadzający nas „klucznik” pokazywał nam jak należy przenosić uleczającą moc ze słupa na chore części ciała. Z przejęciem pokazywał nam również samą mogiłę świętego i zachęcał do modlitwy. Zrobiło się nam trochę głupio że oglądamy to miejsce bez wewnętrznej potrzeby i zaangażowania, jak prawdziwi pielgrzymi, a tylko z ciekawości.
-
Obok meczetu znajduje się niewielki stary cmentarz z paroma charakterystycznymi bogato ornamentowanymi stelami nazywanymi „kulpytas” oraz „kamieniami-baranami” czyli „kojtasami”.
-
Wyjeżdżamy z Beket-Aty i kierujemy się na północ. Jedziemy po rozległych przestrzeniach Ustiurtskiego płaskowyżu.
-
Mijamy z lewej krawędz płaskowyżu i skręcamy na północny zachód w stronę miejscowości Say-Utes (kaz. Сай-Өтес).
-
Po drodze spotykamy lisa rudego (Vulpes vulpes) prawdopodobnie z podgatunku V.v. flavescens.
-
Na suchym i bezludnym zdawało by się stepie co jakiś czas zagrody i zwierzęta gospodarskie skupiające się wokół.
-
Końcem lat 60 w rejonie tym przeprowadzono serie 3 pokojowych podziemnych wybuchów jądrowych. Eksperyment ten nazywał się Say-Utes. Ich celem było stworzenie „sztucznych lejów nie powiązanych z podziemną komorą wybuchu”. Zdetonowane bomby miały moc od 30 do 80 kiloton. Wybuchy następowały na głębokościach od 410-800 m pod powierzchnią. W dwóch przypadkach eksperyment powiódł się, na powierzchni ziemi pojawiły się leje. Jednak ich wykorzystanie jako sztucznych zbiorników wody (a taki był plan) było nierealne z uwagi na stopień uszczelinienia skał po wybuchu.
-
Oficjalnie, ze względu na ilość opadów obszar Mangystau jest klasyfikowany przyrodniczo i geograficznie jako pustynia. Jednak nam bardziej przypomina to suchy step.
-
Step często trawiony jest pożarami.
-
Drogi w przypadku pożaru stają naturalnymi barierami dla rozprzestrzeniania się ognia.
-
W Say-Utes dojeżdżamy do asfaltowej szosy prowadzącej do Beneu. Mogę w końcu dopompować powietrza w kołach. Poruszając się po bezdrożach Mangystau miałem obniżone ciśnienie w oponach dla polepszenia trakcji w piasku i komfortu na kamienistych drogach.
-
Wracamy na północ objeżdżając Morze Kaspijskie od wschodu przez niekończące się pustkowia niziny nadkaspijskiej.
-
Przejeżdżamy przez Atyrau. Stolicę wydobycia kazachskiej nafty. Na rondzie w północnej części miasta znajduje się taki oto pomnik kropli ropy. W obwodzie atyrauskim wydobywa się ponad połowę kazachskiej ropy. Znajdują się tu jedne z największych na świecie złóż ropy naftowej – Kaszagan, Tengiz.
-
W Atyrau skręcamy na północ i jedziemy wzdłuż rzeki Ural. Parędziesiąt kilometrów od Atyrau znajdują się ruiny średniowiecznego miasta Sarayczyk (Сарайчик). Funkcjonowało ono pomiędzy XII a XVI wiekami naszej ery (są również nieco starsze i młodsze daty początków miasta – X-XIV w).
-
Miasto to w początkach swojego istnienia było jednym z większych miast Złotej Ordy i centrum kupieckim łączącym „azjatycki” i „europejski” brzegi rzeki Ural. Przez rzekę przeprawiano się wówczas promami. W XV wieku miasto zostało stolicą Nogajskiej Ordy a następnie stolicą zachodniej części Chanatu Kazachskiego. Upadek miasta nastąpił pod koniec XVI wieku po najeździe kozaków.
-
Na terenie wykopalisk leżą fragmenty zdobionej ceramiki świadczącej o bogactwie miasta. W czasach swojej świetności przez miasto przebiegały drogi handlowe łączące Europę z Azją Środkową, Chinami i Mongolią.
-
Leżące na brzegu rzeki ruiny miasta były powoli niszczone przez podmywające go wody. Dlatego podjęto próbę ratowania zabytku prze dalszym niszczeniem i wybudowano mur oporowy.
-
Wszędzie walają się resztki ceramiki i kości zarówno zwierzęce jak i ludzkie. Na terenie zniszczonego miasta w późniejszych czasach funkcjonował cmentarz.
-
Ciekawy fragment prawdopodobnie paleniska lub ceramicznej instalacji kanalizacyjnej której pozostałości odkryto w mieście. W centrum widoczny niewielki zielony fragment glazurowanej ceramiki.
-
Jadąc dalej na północ wzdłuż rzeki Ural zatrzymujemy się w miasteczku Czapajew (Чапаев). Miasteczko to nosiło nazwę Lbiszczeńsk lecz zostało w roku 1939 przemianowane na cześć bohatera wojny domowej Wasilija Iwanowicza Czapajewa pod pomnikiem którego zrobiłem sobie to zdjęcie. Czapajew jest jednym z najważniejszych postaci postsowieckiej popkultury i bohaterem niezliczonych dowcipów na jego temat. Jego legenda zrodziła się po wyjściu na ekrany w 1934 roku filmu «Czapajew» stworzonego na motywach książki napisanej przez komisarza politycznego 25 dywizji strzeleckiej dowodzonej przez Czapajewa. Film szybko został doceniony przez samego Stalina i był jednym z najpopularniejszych w ZSRR.
-
Odwiedzamy muzeum historyczno-krajoznawcze założone w domu w którym mieściła się kwatera Czapajewa. Czapajew zginął w tej miejscowości we wrześniu 1919 w trakcie ataku «białych kozaków». Prawdziwa historia nie przydaje chwały Czapajewowi którego oddziały dały się zaskoczyć kozakom we śnie i „w kalesonach”, i niemal bez walki rozbić. By tego dokonać oddział kozaków dokonał wielokilometrowego rajdu przez kontrolowany przez „czerwonych” step na tyły wroga unikając wykrycia.
-
Jako że komunizm uwielbiał z nieudaczników robić bohaterów tak i nasz Czapajew został legendą wraz z innymi postaciami z filmu jak np. „Anka – pulemietczyca” strzelająca z karabinu maszynowego Maxima takiego jak na zdjęciu. Do powstania tej postaci przyczynił się podobno sam Stalin który nalegał by jednym z bohaterów filmu była „kobieta czerwonoarmista” i wstrzymał pierwszą wersje filmu bez niej.
-
Obowiązkowym miejscem w każdym kazachstańskim muzeum jest sala poświęcona w dużej części „wiecznemu” prezydentowi Kazachstanu : Nursułtan Nazarbajewowi.
-
Odwiedzamy również brzeg rzeki Ural w której wodach miał zginąć ranny Czapajew przeprawiający się na drugą stronę. Rzeka ta jest po Wołdze i Dunaju trzecią najdłuższą rzeką Europy.
-
Obserwujemy chłopaków obsługujących ręcznie prom przez Ural.
-
Zabierają samochód z „azjatyckiej” strony. Rzeką Ural przebiega jedna z wersji granicy rozdzielającej Europę i Azję
-
Za Czapajewem dojeżdżamy do miejscowości Uralsk noszącej teraz nieco dwuznacznie brzmiącą kazachską nazwę Oral. Uralsk został założony w końcu XVI w przez kozaków zasiedlających te tereny. Nosił wówczas nazwę Jaick podobnie jak rzeka Ural (Jaik).
-
Charakterystyczny budynek muzeum krajoznawczego w orientalnym stylu. Niegdyś mieściła się tu szkoła rzemieślnicza. Miasto lubi przedstawiać się jako stojące na granicy pomiędzy orientem (Azją) a Europą chociaż oficjalnie rzeka Ural nie jest granicą kontynentów (była nią do lat 50-tych XX w).
-
Cerkiew Chrystusa Zbawiciela nazywana również „złotą”. Zbudowę cerkwi rozpoczęto w 1891 roku dla uczczenia 300 lecia służby Kozaków Uralskich dla Imperium Rosyjskiego.
-
„Jaśnie oświecony” 😉
-
Oryginalne wyposażenie cerkwi nie przetrwało i zostało odnowione w latach 90-tych XX w.
-
Freski na suficie cerkwi Chrystusa Zbawiciela.
-
Duża część zabudowy przypomina rosyjskie miasteczka, z małymi drewnianymi domami. W zasadzie to oprócz wiszących gdzieniegdzie kazachskich flag i pomników kazachskich bohaterów narodowych, to nic nie odróżnia tego miasta od miast rosyjskich.
-
Pomnik Abaja – poety i filozofa uważanego za twórcę współczesnego języka kazachskiego.
-
Z Uralska wyruszamy na zachód w stronę Saratowa. Granicę z Rosją przekraczamy bez większych problemów w Ozimkach. Problemem jest natomiast fatalny stan drogi zarówno po stronie kazachskiej jak i rosyjskiej. Jedziemy przez rozległe stepowe tereny tzw. „równiny syrtowej” rozciągającej się pomiędzy rzeką Ural a Wołgą. Na zdjęciu tereny „Saratowskiego Państwowego Zakaznika Przyrody”.
-
Praktycznie cały teren „saratowskiego zawołża” jak nazywany jest ten region, zajęty jest intensywną produkcją rolną. Na zdjęciu elewator zbożowy w miejscowości Ples.
-
Przed Saratowem w miejscowości Engels spotykamy taką oto ciekawostkę. Samochód (oczywiście radzieckie Żiguli „szestiorka”) z rejestracjami – Ługańskiej Republiki Ludowej czyli zbuntowanej części Ukrainy. Samochód z taką rejestracją praktycznie nie ma prawa poruszania się poza „bananową republiką” ŁRL i jak widać Federacją Rosyjską.
-
Dojeżdżamy do Saratowa. Robiąc sobie zdjęcie pod pomnikiem Stołypina (gubernator saratowskiej guberni i premier Rosji na początku XX w) zostałem zaobserwowany przez bardzo podejrzliwego policjanta (na zdjęciu z lewej). Policjant śledził nas do restauracji w której jedliśmy i nawet kupił sobie herbatę którą mieszał na stoliku obok udając że nie przysłuchuje się naszej rozmowie ;). Na szczęście pomimo mojej militarnej odzieży policjant uznał że jesteśmy niegroźni i zakończył działania służbowe na wypiciu herbaty.
-
Cerkiew Ikony Matki Bożej „Ukój Mój Smutek”. Wzorowana jet na moskiewskim Soborze Wasyla Błogosławionego, jednak dużo od niego mniejsza.
-
Panorama „400 lat Saratowa”. Miasto zostało założone w roku 1590.
-
Na głównym placu miasta pod pomnikiem Nikołaja Czernyszewskiego (pisarz i rewolucjonista). Rewolucyjne myśli w głowach mieszkańców Saratowa widać pozostały bo byliśmy świadkami charakterystycznej dla Rosji „jednoosobowej demonstracji”. Pan z niebieskim parasolem w centrum zdjęcia miał na sobie zawieszoną tablicę z antyrządowym hasłem i wdawał się w dyskusje z przechodniami.
-
Obok tej niewielkiej demonstracji trwał w najlepsze piknik z występami miejscowych artystów. „Rosyjskie Babuszki” w akcji:)
-
Wielkie „pierogi” w saratowskiej cukierni.
-
Ciekawa fasada kawiarni „Konik morski”.
-
Jedną z ciekawostek miasta jest niewielkie muzeum poświęcone Jurijowi Gagarinowi który uczył się w tutejszym technikum mechanicznym. Na zdjęciu pamiątkowe popiersie Gagarina na ścianie technikum.
-
Muzeum gromadzi pamiątki związane z postacią Jurija Gagarina jak i z ogólną kosmonautyką i lotnictwem.
-
Po swoim dziewiczym locie w kosmos, Gagarin wylądował na ziemi właśnie niedaleko Saratowa.
-
„Kosmiczne jedzenie” z różnych okresów.
-
Makatka którą wykonał własnoręcznie Gagarin w przerwach pomiędzy lotami kosmicznymi 😉
-
Intrygujące okno.
-
Odwiedzamy jedno z najstarszych i największych rosyjskich muzeów sztuki poza Moskwą i Petersburgiem. Muzeum im. A.N. Radiszczewa otwarte w 1885 roku.
-
W muzeum zobaczyć można między innymi dużą kolekcje sztuki sakralnej.
-
Obraz K.A. Trutowskiego „Powrót z jarmarku”.
-
Kopia obrazu P.P. Rubensa „Młody Chrystus i Jan Chrzciciel” stworzona prawdopodobnie w Hiszpanii w XVIII w.
-
Obraz Henryka Siemiradzkiego „U wodopoju”. Siemiradzki był przedstawiony w muzeum jako malarz rosyjski.
-
„Wołga – dusza Rosji. Saratów – serce Wołgi” pokazuje Lenin.
-
Jest prawie połowa października i jedziemy w pięknych kolorach jesieni.
-
Cerkiew Narodzenia Pańskiego w miejscowości Anna niedaleko od Woroneża. Jedna z ładniejszych wiejskich cerkwi tego rejonu.
-
Praktycznie w prawie każdej mijanej przez nas miejscowości można zobaczyć pomnik Lenina który zwykle nie wygląda na zaniedbany.
-
Paradoks czasów współczesnych Rosji: cerkiew niegdyś przebudowana na wiejski klub, a teraz oddana kościołowi, dalej otoczona jest wianuszkiem komunistycznych pomników – poza tymi widocznymi na zdjęciu są jeszcze dwa. Pomniki są zadbane i odmalowane, a pod nimi leżą świeże kwiaty.
-
Kiedy wjechaliśmy na Ukrainę z krajobrazu zniknęły pomniki Lenina. Ten zapomniany i niekompletny pomnik znaleźliśmy gdzieś w lasku niedaleko miasta Równe. Na Ukrainie spędziliśmy jeszcze ponad tydzień zwiedzając po drodze między innymi Kijów. Ale to już całkiem inna historia na inną fotorelację!
Disqus Comments