Część 1 fotorelacji z wyprawy do zachodniego Kazachstanu – region Mangystau i płaskowyż Ustiurt.
Na samochodową wyprawę do Kazachstanu wybraliśmy się w połowie września by „ominąć” letnie upały utrzymujące się w tym regionie. Jechaliśmy w dwie osoby jednym autem – Nissanem Terrano II. Pokonaliśmy łącznie 9000 km. W podróży spędziliśmy pięć tygodni, w tym dwa tygodnie na Mangystau (Мангистау). Jadąc przez Ukrainę i Rosję i Kazachstan po 10 dniach dotarliśmy na Plato Ustiurt (Устюрт) oraz Półwysep Mangyszłak (Мангышлак). Mangystau to kraina przepięknych pustynnych krajobrazów, ciekawostek geologicznych i tajemniczych podziemnych meczetów. Po drodze zwiedziliśmy Wołgograd (Stalingrad) oraz Astrachań. W trakcie wyprawy mieliśmy okazję wykąpać się w Wołdze i Morzu Kaspijskim. Na półwyspie Mangyszłackim oglądaliśmy niesamowite słone jeziora na granicy płaskowyżu Ustiurt (Tuzbair). Zobaczyliśmy słynne już w całym świecie wielkie kamienne kule (Torysh), ciekawie wyerodowane źródła (Tamshaly) oraz olbrzymie osuwiska (Zhygylgan). Obejrzeliśmy też samotną stołową górę (Sherkala) która stała się symbolem regionu. Co chwilę natykaliśmy się na stare nekropolie i miejsca kultu związane z koczowniczym rodem Adajów – rdzennych mieszkańców Mangystau i Ustiurt. Zagłębiliśmy się też nieco w historię tego zapomnianego regionu Kazachstanu który niegdyś stanowił ważne ogniwo łączące Europę z Azją a którego teraźniejsze znaczenie powoli wzrasta (Nowy Jedwabny Szlak).
Zapraszamy do wspólnej podróży przez Rosję i Kazachstan na „półwysep niesamowitości” Mangystau i Ustiurt:
-
Naszym transportem oraz domem na pięć tygodni stał się 21-letni Nissan Terrano II. W samochodzie mieliśmy urządzoną platformę do spania i spędziliśmy w nim większość noclegów. Mimo swojego nie najlepszego stanu blacharskiego objechał wyprawę bez marudzenia, a jedyną awarią był zerwany amortyzator, który udało nam się bez trudności dostać i wymienić w Aktau. Wytrzymały i prosty silnik TD27T bez problemów przepalał każdej jakości paliwo, a średnie spalanie podczas całej wyprawy udało nam się zachować na poziomie 9,3 lt/100 km.
-
Pierwsze cztery dni wyjazdu to typowa „dojazdówka”. Pokonujemy ponad 2 tys. km i przekraczamy dwie granice. Drogi na tym odcinku naszej trasy są całkiem dobre. Na zdjęciu trasa Kijów – Moskwa.
-
Jedziemy przez tereny tzw. Centralnego Czarnoziemu – południowych regionów Rosji. Mijamy niekończące się pola urodzajnej ziemi będące największym na świecie obszarem występowania czarnoziemu. Pas występowania tych gleb rozciąga się od Ukrainy za Ural do centralnej Syberii.
-
Obszary te niegdyś pokrywały lasostepy. Teraz ze zbiorowisk leśnych zostały tylko niewielkie obszary chronione i pasy zadrzewień śródpolnych.
-
Zatrzymujemy się na chwilę w małym rosyjskim miasteczku Rylsk. Wymieniamy walutę i oglądamy stały element rosyjskich miast i miasteczek – monument Lenina.
-
Rylsk chwali się długą historią sięgającą ponad 900 lat. Na zdjęciu Cerkiew Wniebowstąpienia z XIX w, wzniesiona za fundusze z procentów akcji Rosyjsko-Amerykańskiej Kompanii Handlowej działającej na Alasce. Jeden z jej założycieli G.I. Szelichow pochodził z Rylska.
-
Obok Borisoglebska skręcamy na południe i wjeżdżamy na rozległe obszary stepu pomiędzy rzekami Wołga i Don. Nocujemy niedaleko drogi przy malowniczych jeziorkach.
-
Ruch na tym odcinku federalnej drogi R22 „Kaspij” jest duży. Pomiędzy XIII-XVII w przebiegał tędy tzw. Nogajski Szlak, którym Tatarzy i Nogajcy wyprawiali się na Ruś w celach rabunkowych i targowych.
-
Piątego dnia wyprawy dojeżdżamy do Wołgogradu, czyli kiedyś Stalingradu, czyli kiedyś Carycyna, czyli kiedyś… .Miasto to na przestrzeni wieków bardzo często zmieniało nazwę.
-
Oczywiście nie mogło zabraknąć monumentalnego Lenina na placu Lenina. Z tyłu widoczna część fasady słynnego „Domu Pawłowa”. Jednej z ostatnich redut obrony Stalingradu w czasie II wojny.
-
Gdzie najłatwiej spotkać protestujących komunistów? Oczywiście pod pomnikiem Lenina!
-
Odwiedzamy kompleks Muzeum-Panoramy „Stalingradska Bitwa”.
-
W kompleks muzeum wtopiony jest budynek Młynu Gerhardta pozostawiony w takim stanie, jakim przetrwał wojnę.
-
Przed młynem znajduje się replika Fontanny Barmalej słynnej ze zdjęć przedstawiających zrujnowany Stalingrad. Fontanna stała się jednym z symboli bitwy Stalingradzkiej.
-
Zdjęcie fontanny Barmalej wykonane przez korespondenta Emmanuiła Jewzierichina w 1942 roku po nalocie niemieckiego lotnictwa na Stalingrad (zdj. www.kremlin.ru).
-
Obejrzeć można także wystawkę sprzętu bojowego obu walczących stron. Na zdjęciu z lewej replika niemieckiego transportera Sd.Kfz. 250/1
-
Sprzęt Armii Czerwonej. Na środku zdjęcia czołg T-26.
-
Legendarny T-34/76 pierwszych serii. Ten egzemplarz wyprodukowany został w Stalingradzkiej Fabryce Traktorów niedługo do początku bitwy.
-
Muzeum położone jest nad brzegami Wołgi, która właśnie w tym miejscu była miejscem przeprawy wojsk Radzieckich. Utrzymywały one w pewnym momencie jedynie niewielki obszar miasta wzdłuż brzegu Wołgi wokół młyna.
-
Zwiedzamy także kompleks pomnik „Bohaterom Bitwy Stalingradzkiej” na Kurhanie Mamaja (Мамаев курган). Na kurhanie złożone są szczątki ponad 34 tys. obrońców Stalingradu. Na pierwszym planie pomnik „Stać Na Śmierć”, z tyłu widoczne „Ściany Ruiny”.
-
Plac Bohaterów z górującą nad nim statuą Matki Ojczyzny. Statua Matka Ojczyzna Wzywa (Родина-мать зовёт!) jest jedną z najwyższych rzeźb na świecie. Jej wysokość to 85 m. Sam miecz wykonany ze stali nierdzewnej ma 30 m długosci.
-
Roczny koszt utrzymania pomnika wynosi podobno 165 mln rubli. Prace konserwacyjne wykonują moi „koledzy z branży” czyli pracownicy wysokościowi.
-
Niektóre z części kompozycji rażą nachalną komunistyczną propagandą.
-
Duże wrażenie robi Sala Wojennej Sławy. Delikatne oświetlenie, wieczny ogień i unosząca się w powietrzu muzyka Szumana nadają temu miejscu niepowtarzalną atmosferę skupienia.
-
Kurhan Mamaja jest najwyższym punktem Wołgogradu – niegdyś nazywał się on po prostu wzgórzem 102. Dopiero w trakcie bitwy nadano mu miano kurhanu. W bojach o ten ważny strategicznie punkt zginęło wielu żołnierzy z obu walczących stron.
-
Za Wołgogradem jedziemy w kierunku Astrachania wzdłuż południowych brzegów rozległej Wołgo – Achtubińskiej Terasy Zalewowej (Волго-Ахтубинская пойма).(zdj. Mapy Google)
-
W okolicy miejscowości Rajgorod zjeżdżamy z płaskiego i suchego stepu w wilgotną i bujną dolinę Wołgi.
-
„Wołgo – Achtubińska Pojma” to obszar rozlewisk i starorzeczy rozciągający się pomiędzy rzekami Wołgą a Achtubą będącą północną odnogą Wołgi. „Pojma” ciągnie się na długości prawie 400 km, od Wołgogradu do Astrachania – gdzie zaczyna się delta Wołgi.
-
„Pojma” (terasa zalewowa) jest ograniczona z obu stron stromymi zboczami o wysokości dochodzącej do paru dziesięciu metrów. Jej szerokość wynosi od kilku do 30 km.
-
Żyzna, okresowo zalewana gleba, sprzyja rozwojowi bujnej roślinności.
-
Starorzecza Wołgi są bogate w rybę i chętnie odwiedzane przez mieszkańców pobliskiego Wołgogradu.
-
Wzdłuż doliny Wołgi przebiegają trasy migracyjne ptaków. Rozlewiska są świetnymi miejscami na obserwację ptaków dla „birdwatcherów”.
-
Trafiliśmy na niski stan wody w starorzeczach.
-
Żyzne łąki są wykorzystywane do wypasania bydła. Tą samotną krówkę spotkaliśmy koło południa kiedy szła sobie spokojnie do wsi.
-
Jedziemy dalej wzdłuż Wołgi i zjeżdżamy do doliny w okolicach miejscowości Solone Zajmiszcze.
-
Rozkładamy nasze obozowisko blisko głównego nurtu Wołgi.
-
Konsumuję zakupione po drodze charakterystyczne solone i suszone ryby czyli tzw. taranka (Таранка). Jest to świetna zakąska do piwa.
-
Obok nas znajduje się początek jednej z mniejszych odnóg Wołgi – rzeczki Graczewka.
-
Wołga to największa i najdłuższa rzeka europy jej długość to ponad 3,5 tyś km. O tej porze roku poziom wody w rzece jest niski i odsłonięte są całkiem przyjemne piaszczyste plaże.
-
Wołga to ulubione miejsce odpoczynku dla wędkarzy. Obok nas rozłożone były dwa obozy Rosjan i Białorusinów zaopatrzonych w profesjonalne łodzie motorowe i poławiających ryby w ilościach prawie przemysłowych.
-
Rzeka Graczewka ma prawie 20 km długości i płynie równolegle do głównego nurtu Wołgi
-
W ciągu dnia głównym nurtem Wołgi płyną duże ilości większych i mniejszych statków i barek. Ta największa rzeka europy była wykorzystywana do regularnego transportu towarów już od wczesnego średniowiecza i dalszym ciągu pozostaje ważnym szlakiem transportowym.
-
Zlewnia Wołgi obejmuje około 1/3 powierzchni europejskiej części Rosji i około 13% powierzchni Europy. Wołga dostarcza 80% wody dla Morza Kaspijskiego.
-
Jedziemy dalej na południowy- wschód. Zatrzymujemy się za miejscowością Cagan Aman na miejscu widokowym nad Wołgą. Mimo że jest już poza sezonem wakacyjnym to wszędzie widać biwakujących wędkarzy.
-
Ze względu na połączenia kanałowe z pięcioma morzami Wołgę nazywa się rzeką pięciu mórz. Długość żeglownego odcinka Wołgi wynosi ponad 3200 km.
-
Wołga w tym miejscu ma około 8-krotnie większy przepływ wody niż Wisła przy ujściu.
-
Droga do Astrachania biegnie ponad doliną Wołgi przez stepowy krajobraz Niziny Nadkaspijskiej.
-
W Astrachaniu zwiedzamy Kreml. Na zdjęciu znajdujący się wewnątrz Sobór Zaśnięcia Matki Bożej z XVIII w.
-
Słowo Kreml oznacza gród obronny mieszczący siedzibę władcy w staroruskich miastach. Mury Kremla z widoczną basztą Żytnią XVI w.
-
Baszta „Czerwone Wrota” XVI w.
-
Kreml został zbudowany na miejscu podbitego przez Rosjan w połowie XVI w Tatarskiego gródka warownego.
-
Sobór Świętej Trójcy
-
Ciekawa jest architektura „starego” Astrachania z wielkimi i bogato zdobionymi balkonami.
-
Niegdyś Astrachań był bogatym kupieckim miastem. Obecnie jest kojarzony głównie z produkcją czarnego kawioru.
-
Nadbrzeżny bulwar nad brzegiem Wołgi.
-
W oddali widać port przeładunkowy. Przeładowuje się tu towary ze statków rzecznych na morskie i odwrotnie.
-
Nocujemy nad małą rzeczką Rycza – jedną z wielu odnóg tworzących rozległą deltę Wołgi – największą deltę w Europie.
-
Jadąc w stronę granicy z Kazachstanem przekraczamy rzekę Buzan – największą wschodnią odnogę Wołgi. Przejazd odbywa się po moście pontonowym.
-
Przejeżdżamy przez ostatnią większą miejscowość w Rosji – Krasnyj Jar i podziwiamy zabytki drewnianej architektury wybudowane w starym rosyjskim stylu.
-
Przekroczenie granicy nie obyło się bez przygód. Przez ponad godzinę byliśmy trzymani i wypytywani przez przedstawiciela FSB. Podejrzenia pograniczników wzbudziła duża ilość pieczątek ukraińskich w moim paszporcie i chcieli sprawdzić „czy nie szpion”. Na Kazachskim punkcie kontrolnym wszystko poszło szybko i gładko. Niestety już nie tak gładko przedstawiała się droga przed nami 🙁
-
Po odcinku kiepskiego asfaltu nastąpił odcinek szutrowy ciągnący się do miejscowości Ganiuszkino.
-
Za Ganiuszkino z powrotem pojawił się asfalt ale bardzo wyboisty i dziurawy. Taka droga ciągnęła się aż do Atyrau – 250 km.
-
Przy drodze spotkać można było wielbłądy.
-
Chcieliśmy na noc dojechać do brzegów Morza Kaspijskiego, ale okazało się, że jego zasięg w tym okresie był znacznie mniejszy niż na mapach satelitarnych googla, którymi się posługiwaliśmy. Znajdujemy się w depresji, gdyż całe Morze Kaspijskie jest położone około -28 m p.p.m.
-
Rano nie mogliśmy dojrzeć morza nawet na horyzoncie. Ten rejon Niziny Nadkaspijskiej jest płaski i równy, a samo Morze Kaspijskie jest w tej części bardzo płytkie. Każde wahanie poziomu morza powoduje znaczne zmiany w linii brzegowej. Pustka w tym miejscu była tak wielka, że otwierając rano klapę silnika, wystraszyłem śpiącego tam nietoperza, który z braku innych możliwości wybrał nasze auto na miejsce dziennej drzemki.
-
Charakterystyczne dla Kazachstanu cmentarze pośrodku niczego.
-
Płyta nagrobna na cmentarzu.
-
Świeży grobowiec po niedawnej tragedii 🙁
-
Dziurawa droga do Atyrau.
-
Za Atyrau zaczyna się nowy równy asfalt. Przybywa też charakterystycznych samochodów na uzbeckich blachach z wielkimi upchanymi „tobołami” na dachu. To gastarbajterzy wracający po sezonie robót z Rosji do Uzbekistanu.
-
Jedziemy przez rozległy obszar niewielkich słonych jeziorek pomiędzy miejscowościami Dossor a Kulsary.
-
Nocujemy nad rzeką Emba (Żem). Niczego niepodejrzewające konie przeprawiały się właśnie z Azji do Europy, gdyż rzeka ta stanowi oficjalną granicę pomiędzy oboma kontynentami wg Międzynarodowej Unii Geograficznej.
-
Rano oglądaliśmy krowy przeprawiające się z Europy do Azji.
-
Za miejscowością Bejneu wjeżdżamy na przerażająco płaski pustynny płaskowyż Ustiurt (Plato Ustiurt – Плато Устюрт).
-
Okrążyliśmy już praktycznie Morze Kaspijskie od północy i wjechaliśmy na teren obwodu Magystauskiego (Маңғыстау облысы) czyli Mangystau, nazywany również Mangyszłakiem .
-
Dojeżdżamy do krańca płaskowyżu Ustiurt, do tzw przełęczy Manata. Plato Ustiurt (Плато Устюрт) ograniczone jest ze wszystkich stron stromymi, rozczłonkowanymi krawędziami, nazywanymi „czinkami Ustiurta”. Przed nami półwysep Mangyszłak (Полуостров Мангышла́к).
-
Słowem „czink” w Azji Środkowej określa się strome urwiste zbocza.
-
Skały na tym obszarze składają się z osadów po prehistorycznym oceanie Tetydy.
-
Zjeżdżamy z asfaltowej drogi w stronę niedalekich gór.
-
Dojeżdżamy do pionowej krawędzi czinku (Чинки Устюрта).
-
Pod nami wielkie wyschnięte jezioro Sor Tuzbair. Słowo „sor” po kazachsku oznacza słone jezioro.
-
W kredowych skałach na dnie „soru” można znaleźć zęby rekinów z okresu paleogenu.
-
Miękka kredowa skała eroduje w fantazyjne kształty.
-
Zostajemy w tym miejscu na noc by rano pochodzić trochę po okolicy i nacieszyć się niesamowitymi widokami.
-
W kredowych ścianach wytworzyły się w paru miejscach łuki skalne.
-
Niestety zejście na dno jeziora z tego miejsca jest bardzo trudne więc nie decydujemy się na nie.
-
W tym okresie dno jeziora jest suche i pokrywa je charakterystyczny „takyr” czyli stwardniały i spękany muł.
-
Urwiste zbocza krawędzi płaskowyżu dochodzą do paruset metrów wysokości.
-
Malowniczy krajobraz słonego jeziora Sor Tuzbair (Сор Тузбаир).
-
Niedaleko znajduje się skała nazywana sfinksem.
-
Z tej strony ostaniec skalny rzeczywiście przypomina sfinksa.
-
Jałowe skały porośnięte są jedynie przez odporne na suche i słone warunki rośliny. Na zdjęciu Anabasis truncata.
-
Jedziemy dalej i zatrzymujemy się w miejscowości Szetpe, gdzie uzupełniamy zapasy i bezskutecznie próbujemy już w czwartym miejscu zarejestrować się w Urzędzie Migracyjnym. Okazało się że mimo wyraźnych upomnień zawartych na „migracjonnej karcie” którą dostaliśmy na granicy, przy wyjeździe nikt nie robił nam żadnych trudności związanych z brakiem „rejestracji”.
-
Z Szetpe jedziemy pod Szerkalę czyli „Lwią twierdzę”(Шеркала). Góra owiana jest wieloma legendami. Według jednej z nich na szczycie góry znajdowała się forteca Dżocziego – najstarszego syna Czyngis-Chana.
-
Mongołowie rzeczywiście podbili te ziemie w XIII w niszcząc znajdującą się niedaleko od Szerkali osadę Kyzyl- Kala. Osada ta została prawdopodobnie założona przez Chorezm i była ważnym centrum na północnej odnodze Jedwabnego Szlaku.
-
Niedostępna Szerkala mogła rzeczywiście służyć za schronienie dla ludzi mieszkających w okolicy w czasie licznych zawirowań dziejowych.
-
U podnóża Szerkali przebiegała jedna z odnóg Jedwabnego Szlaku. Do czasu podboju tego regionu przez mongołów transportowano tutaj towary karawanowymi szlakami z Azji Środkowej na wybrzeże Morza Kaspijskiego. Były one potem przeładowywane na statki przeprawiające się na zachodnie jego brzegi lub dalej w górę Wołgi.
-
W połowie XIX w w składzie ekspedycji badającej te tereny przebywali tu zesłańcy: sławny ukraiński poeta Taras Szewczenko i polski pisarz Bronisław Zaleski. Oboje są autorami licznych rysunków przedstawiających Mangyszłak i Szerkalę. Taras Szewczenko nazwał tę okolicę „Doliną Zamków”.
-
Rysunki Bronisława Zaleskiego z okresu ekspedycji na półwysep Mangyszłak.
-
Na północ od „Lwiej Twierdzy” ciągnie się pasmo Sewiernyj Aktau (Biała Skała).
-
Agama stepowa (Trapelus sanguinolentus).
-
Ciekawska Góropatwa azjatycka (Alectoris chukar).
-
Rano zostajemy odwiedzeni przez pasterza który okazał się być Karakałpakiem z Uzbekistanu. Pracuje tutaj sezonowo, wypasając owce. Zarabia przy tym naprawdę niewielkie pieniądze 🙁
-
Jedziemy dalej na zachód i oglądamy Szerkalę z innej strony.
-
Wizerunek „Lwiej Twierdzy” znajduje się na banknotach 1000 tenge.
-
Wjeżdżamy w krainę szutrowych i polnych dróg.
-
Samotna góra Żalgan.
-
Wbrew pozorom step bywa bardzo zróżnicowany krajobrazowo i botanicznie.
-
Stepowe barwy jesieni.
-
Jedziemy wzłóż grzbietu Karatau (Czarna Skała).
-
Większość zwierząt w stepie pasie się bez opieki, ale widać że określenie do kogo należy dana „gadzina” jest w tych stronach ważne.
-
Przed nami kolejna ciekawostka „Dolina Kul”- Torysz.
-
Zbocze doliny pokryte jest wielkimi kamiennymi kulami dochodzącymi do 3 – 4 m średnicy.
-
Powstanie tych kamiennych konkrecji datowane jest na dolną kredę. Powstały w wyniku stopniowego narastania materiału osadowego wokół jądra. Którym mógł być jakiś minerał bądź resztki fauny.
-
Większość konkrecji jest prawie idealnie kulista.
-
Zostały one wyerodowane w procesie wietrzenia z miększej skały która je otaczała.
-
W skałach poniżej konkrecji wykuty jest niewielki meczet Tolegen Aulie (Толеген Аулие).
-
Meczet jest nadal użytkowany i regularnie sprzątany.
-
Powstanie meczetu szacowane jest na XVII w.
-
Zbocze pokryte kamiennymi kulami wydaje się nie mieć końca.
-
Podobne konkrecje ale w mniejszych ilościach spotkać można na całym półwyspie. To miejsce zyskało już światową sławę jako „The Valley of Balls”.
-
Jedziemy dalej!
-
„Z naszego podwórka” podobne formy skalne znane są z kamieniołomu Megonki koło Czadcy na Słowacji.
-
Zdarzają się także mniej foremne konkrecje.
-
Chociaż próbowałem 😉
-
Wśród konkrecji spotkać można ciekawskie pieszczanki wielkie (Rhombomys opimus). Są to największe myszoskoczki.
-
Kolejne spotkane przez nas wielbłądy mają wyraźne oznaczenia właściciela 🙁
-
Z uwagi na prognozy pogody które przepowiadały rychłe ochłodzenie, zmieniliśmy nieco plany i pojechaliśmy najpierw nad morze. Dojeżdżamy na południowo-zachodni brzeg półwyspu nad tzw. Błękitną Zatokę (Голубая бухта).
-
„Gołubaja Buhta” to ładny kawałek piaszczystej plaży schowany pomiędzy skalnymi klifami. Jednak całe piękno tego miejsca psuja tony śmieci zostawione przez turystów przyjeżdżających tu z pobliskiego Aktau.
-
Nocujemy w niewielkim „lasku” złożonym z tamaryszku rozgałęzionego (Tamarix ramosissima).
-
„Błękitna Zatoka”.
-
Wybieramy się na krótki spacer wzdłuż wybrzeża do skały Czarci Palec.
-
Morze Kaspijskie to w rzeczywistości największe słone i bezodpływowe jezioro na świecie. Wielkością nieznacznie przewyższa powierzchnię Polski. Jego średnie zasolenie wynosi około 1/3 zasolenia wód oceanicznych i jest bardzo zmienne terytorialnie – mniejsze na północy (ujście Wołgi) i większe na południu.
-
Morze Kaspijskie jest pozostałością po prehistorycznym Morzu Sarmackim (część oceanu Tetydy). Zostało ono odcięte od reszty wód około 5 mln lat temu. Innymi pozostałościami tego pramorza są Morze Czarne i Jezioro Aralskie.
-
Charakterystyczne dla tej części wybrzeża jest bardzo duża liczba węży. To świetnie pływające i polujące w wodzie zaskrońce rybołowy (Natrix tessellata) ewentualnie większe połozy kaspijskie (Dolichophis caspius). Węże te są niejadowite i całkowicie niegroźne dla ludzi.
-
Morze Kaspijskie zawiera ponad 40% wszystkich wód śródlądowych na ziemi. A jego największa głębokość (ok. 1000 m) jest niewiele mniejsza od głębokości jeziora Bajkał.
-
Skała Czarci Palec.
-
Poziom wody w Morzu Kaspijskim jest na wysokości około -27 m pod poziomem morza. Poziom ten ulegał dużym wahaniom. W samym XX w wahał się o około 3 m, a na przestrzeni 3 tyś lat różnice poziomu dochodziły do 15 m.
-
Temperatura wody Morza Kaspijskiego w lecie dochodzi do około 25º. My kąpiąc się w końcu września mieliśmy temperaturę niewiele ponad 20º.
-
Znad Błękitnej Zatoki jedziemy dalej na zachodni kraniec Mangyszłaku – na półwysep Tub-Karagan (Тюб-Караган). (zdl. Mapy Google).
-
Dojeżdżamy do miejscowości Fort-Szewczenko. Założona w 1846 roku forteca Nowopietrowska jest prawdopodobnie pierwszą istniejącą do dziś rosyjską osadą w Azji Środkowej. W latach 1857-1924 nazywała się Fort Aleksandrowski. Obecną nazwę uzyskała w 1939 roku w cześć ukraińskiego poety. Taras Szewczenko przebywał tu na zsyłce przez 7 lat od 1850 roku.
-
Początkowo Fort Aleksandrowski był głównie garnizonem wojskowym i forpocztą Imperium Rosyjskiego dla podboju Azji Środkowej. Pod koniec XIX w osada liczyła około 900 mieszkańców z czego 20 % to Rosjanie a 10 % to Polacy i Litwini którzy odbywali tu przymusową służbę wojskową równoznaczną z zsyłką.
-
Nad miastem góruje duża skała Kurgan-Tas pod którą znajduje się pomnik ofiar represji stalinowskich. W latach 30 XX wieku, w wyniku głodu spowodowanego przez suszę i przymusową kolektywizację, wybuchło na obszarze Mangyszłaku powstanie przeciw bolszewickiej władzy. Po okresie represji obszar półwyspu praktycznie wyludnił się. Duża część Kazachów uciekła stąd m.in. na południe do Turkmenistanu. Zaczęli wracać tu w latach 50-tych.
-
Na szczycie skały znajduje się pomnik dwóch bohaterów – Isy Tlenbajewa i Dosana Tażijewa. Byli to przywódcy powstania Adajów z 1870 roku przeciwko Imperium Rosyjskiemu. Adajowie to Kazachski ród zamieszkujący obszar Mangystau.
-
W wielu kazachskich miastach spotkać można takie pomniki z obliczami „ojców założycieli” Kazachstanu. Od lewej: Abyłaj-chan, Abułachir-chan – bohaterowie walki Chanatu Kazachskiego z Dżungarami (XVIIIw), oraz bejowie: Tole-bij, Kazybek-bij i Ajteke-bij – autorzy ujednoliconego kodeksu prawa z początku XVIII w – tzw. „Żety-Żargi”.
-
Charakterystyczne kucyki z wielkimi kokardami u uczennic przyjęły się chyba we wszystkich krajach byłego Związku Radzieckiego.
-
Z Fortu Szwewczenko jedziemy szutrową drogą na północny-wschód w stronę przylądka Bagarżyk.
-
Zjeżdżamy nad morze oglądając wrak spalonego samochodu porzucony przy drodze na stromym zjeździe. Jest to prawdopodobnie samochód turystów z Murmanska którzy odwiedzali ten rejon na wiosnę tego roku. Pod nami opuszczona miejscowość Kanga.
-
Z niewielkiej wioski Kanga zostały zamieszkane jedynie dwa domy. Przy samym brzegu znajdują się również okresowe „bazy” rybackie.
-
Przed nami wzburzone wody Zatoki Mangyszłackiej.
-
Woda wyrzuca na brzeg duże ilości muszli i wodorostów.
-
Morze Kaspijskie na północ od półwyspu Mangyszłak jest bardzo płytkie. Jego średnia głębokość wynosi jedynie 4 metry. W zimie ta część morza jest zamarznięta.
-
Na kamieniach przy brzegu tworzą się fantazyjne „czapy” wodorostów.
-
Na brzegu znajdujemy również charakterystyczne tarczki kostne pokrywające ciało ryb z rodzaju jesiotrowatych. Morze Kaspijskie jest środowiskiem życia największej na świecie populacji ryb jesiotrowatych. Populacja ta jednak maleje w zastraszającym tempie mimo oficjalnego zakazu połowu tych ryb. Te resztki są niestety prawdopodobnie efektem „pracy” kłusowników poławiających te ryby dla cennego mięsa i jeszcze cenniejszego czarnego kawioru.
-
Nissan Terrano II jak na razie dzielnie znosił drogę:)
-
Znad wybrzeża kierujemy się wgłąb długiego i głęboko wciętego kanionu Metestaj.
-
Dojeżdżamy do kolejnej ciekawostki – źródła Tamszały (Тамшалы). Miejsce to jest na tyle popularne, że po drodze mijamy się z młodą parą robiącą sobie sesję ślubną na tle kanionu. Wszelkie źródła słodkiej wody na Mangystau są miejscami szczególnymi ze względu na swoją rzadkość.
-
Samo źródło jest pięknie wyerodowanym źródłem warstwowym w formie skalnego amfiteatru. Wypływająca woda ujęta jest poniżej w niedużym zbiorniku wokół którego bujnie rozwinęła się roślinność.
-
Woda wypływa z poziomej warstwy wodonośnej porośniętej trzciną. Spadające krople tworzą szum przypominający deszcz. Od tej kapiącej wody pochodzi nazwa miejsca – Tamszały znaczy „wesołe krople”.
-
Spędzamy noc nad jeziorkiem. W trakcie której w końcu udaje nam się złapać naszego pasażera na gapę – mysz polną, która weszła do samochodu jeszcze podczas naszego pobytu nad Wołgą ponad tydzień wcześniej. Uparty gryzoń nie zrażał się trudami podróży w rozgrzanym samochodzie i dwukrotnymi próbami „eksmisji” – co noc nie dawał nam spać próbując dobrać się do naszych zapasów jedzenia.
-
Nauczeni doświadczeniem, już raz wypuszczony „myszor” wrócił jakimś cudem do naszego samochodu. Tym razem nie damy się tak łatwo „zrobić w balona”. Karina odjeżdża autem na bezpieczną odległość, a ja wypuszczam gryzonia wraz z kilogramem nadgryzionego opakowania ryżu „na zapas” pod drzewem. Miejmy nadzieję że oaza nad jeziorkiem spodoba się „myszorowi”. Chociaż kto wie czy nie znajdzie sobie nowego domu w przyjeżdżających tu często autach?!
-
Wracamy doliną nad morze i po nieudanej próbie przejazdu prosto na wschód objeżdżamy Tamszały od południa.
-
Wyjeżdżamy na płaski stepowy krajobraz półwyspu Tub-Karagan – tzw Tubkaragańskie plato.
-
Step bez koń(c)a!
-
Konie(c) stepu!
-
Po drodze oglądamy niewielki cmentarz z mauzoleum Tulekbaj. Ma całym Mangyszłaku rozsianych jest bardzo dużo podobnych nekropolii. Były one wykorzystywane od wieków aż do naszych czasów. Grobowiec ten powstał prawdopodobnie w XIX w.
-
Na ścianach grobowców (nazywanych również „kumbez” bądź „mazar”) zachowały się kolorowe freski i arabskie napisy.
-
Ściany pokryte są również rysunkami wykonanymi przez koczujących Kazachów z rodu Adaj. Najczęściej przedstawiają one zwierzęta ale zobaczyć można również np. broń, łodzie (w pobliżu morza) bądź rodowe kazachskie „tamgi” (herby).
-
Dojeżdżamy znowu do północnego krańca półwyspu Mangyszłak, nad krawędź wielkiego osuwiska Żygylgan (Жыгылган).
-
Żygylgan oznacza po kazachsku „upadłą ziemię”. Jest to wielkie osuwisko o szerokości około 2 km i długości ponad 4 km (Mapy Yandex).
-
Wysokość powierzchni Tubkaragańskiego plato wynosi w tym miejscu około 200 m nad poziomem Morza Kaspijskiego.
-
Osuwisko powstało w wyniku nawodnienia i uplastycznienia warstw miękkich glin i piasków leżących pod sztywną warstwą wapienia o miąższości parudziesięciu metrów. Twarda wapienna płyta pod swoim ciężarem wycisnęła miękkie warstwy w stronę morza, jednocześnie opadając i kusząc się. Ściany główne osuwiska dochodzą do ponad 50 m wysokości.
-
Koluwium osuwiska tworzą wielkie połamane i bloki twardej wapiennej „czapy” pokrywającej powierzchnię plato Tubkaragan.
-
Wybrzeże po obu stronach Żygylganu nosi ślady wcześniejszych „zabliźnionych” osuwisk.
-
Nad krawędziami osuwiska tworzą się szczeliny osuwiskowe. O głębokości do paru metrów.
-
Osuwisko we wschodniej części odsłoniło warstwę twardych iłów zawierających odciski kopyt wymarłych koni z rodzaju prawdopodobnie Hipparion i Merychippus oraz łap kotów szablozębnych z rodziny Machairodus sprzed około 10-15 milionów lat temu.
-
Nie znając dokładnej lokalizacji śladów nie zdecydowaliśmy się na eksplorację kamiennego labiryntu.
-
Ponad wschodnią częścią osuwiska znajduje się niewielka, stara i nieczynna latarnia morska. Prawdopodobnie postawiona tu w połowie XX w.
-
Jak widać konie nie wyginęły tu całkiem i dalej pasa się wśród chaosu kamiennych bloków.
-
Wyrównany przez erozję brzeg na wschód od Żygylganu.
-
Jedziemy dalej na wschód wzdłuż wybrzeża, po drodze mijając studnię głębinową z poidłem dla zwierząt.
Disqus Comments