Fotorelacja z wyprawy na Ałtaj.
Na tą wyprawę pojechaliśmy w trójkę Robert, Kuba i Ja. Dla mnie był to już drugi wyjazd w góry Ałtaj. W góry dotarliśmy pociągiem z Brześcia do Bijska z przesiadką w Nowosybirsku. Potem autobusem do Gornoałtajska. Naszym pierwotnym celem był masyw Tawan Bogd i plato Ukok ale niestety nie udało nam się na miejscu uzyskać pozwolenia na przebywanie w strefie przygranicznej. Zmodyfikowaliśmy więc plan i wybraliśmy się w Góry Północnoczujskie. Działaliśmy w dolinie Aktru gdzie zdobyliśmy parę szczytów w tym najwyższy Aktru (4044 m). Poszwędaliśmy się także po podnóżach pasma Północnoczujskiego oglądając m.in. malownicze plato Esztykel i tajemnicze petroglify Kalbak-Tasz. W drodze powrotnej wybraliśmy się także z Gornoałtajska do nieodległej wioski Birulia gdzie zwiedziliśmy jedną z jaskiń „ałtajskiego krasu”. Zwiedziliśmy również Nowosybirsk, gdzie przebywaliśmy „w gościach” u poznanej w górach rodziny oraz Moskwę w której spędziliśmy dwa dni. Z uwagi na stracony w Moskwie aparat niestety dokumentacja fotograficzna z wyjazdu nie jest pełna. Cały wyjazd trwał ponad miesiąc.
-
Po całodniowej podróży autobusem z Gorno Ałtajska do Aktasza, wieczorem rozłożyliśmy się na brzegu Czuji za Aktaszem. Razem z nami podróżowała trójka Rosjan z Nowosybirska wybierająca się na Maszej (4177) – najwyższy szczyt Gór Północnoczujskich.
-
Razem z Rosjanami wybraliśmy się na „przechadzkę” wzdłuż Czuji do ujścia rzeki Maszej.
-
Rzeka Czuja w tym miejscu tworzy tzw. Mażojskie kaskady, najtrudniejszy odcinek na trasie spływu rzeką.
-
Przed nami panorama Gór Północnoczujskich (Северо-Чуйский хребет). U dołu rzeka Maszej.
-
Następnego dnia od rana próbujemy złapać stopa do Kuraja skąd mamy zamiar dotrzeć do doliny Aktru. Stoimy przy trasie federalnej M52 zwanej Czujskim Traktem (Чуйский тракт).
-
Ruch na Czujskim Trakcie nie jest duży!!
-
Udało się nam złapać kierowcę UAZa jadącego razem z żoną do Kuraju. Kierowca zgodził się nas podwieźć do „alpłagieru” ( bazy alpinistycznej) w dolinie Aktru (Актру), pomimo tego że nie znał drogi i nie zdawał sobie sprawy z jej trudności.
-
Kuraj. W najmniejszych nawet wioskach spotkać można pomniki poświęcone pochodzącym z danej miejscowości ofiarom Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Często wykonane są przez miejscowych „narodnych umielców”.
-
Po drodze przez Kurajski Step (Курайская степь) podziwiamy kurchany z okresu starotureckiego (VIII-IV n.e). Za nami widoczna dolina Aktru.
-
Nasz kierowca pyta o drogę napotkanych ludzi. Charakterystyczną formą morfologiczną dla krajobrazu Kurajskiego Stepu są gigantyczne ripplemarki (pręgi faliste) tworzone przez wody powodziowe. Są jednak słabo widoczne na tym zdjęciu.
-
Ałtajska chata na Kurajskim stepie.
-
Byliśmy pod wrażeniem możliwości UAZ-a i umiejętności kierowcy. Okazało się, że jest na wszystko przygotowany. Po przejechaniu głębokiego brodu i zalaniu zapłonu na szybko wymienił kopułkę rozdzielacza na zapasową suchą i pojechaliśmy dalej.
-
Było już po południu i rzeka Aktru (Актру) była mocno wezbrana od tających w ciągu dnia lodowców, a nam pozostało do bazy jeszcze ok. 8 km po rozlewiskach dna doliny. Kierowca nie dawał za wygraną i dowiózł nas do samej bazy, choć spocony po przejechaniu parunastu głębokich i mętnych odnóg rzeki.
-
W „alplagierze” znajduje się baza ratowników МЧС (Ministerstwa Spraw Nadzwyczajnych) i parę budynków czasowo zamieszkałych, wyżej znajduje się baza turystyczna dla bogatszej klienteli.
-
W otaczającym bazę lasku są liczne miejsca przygotowane pod namioty.
-
Okolice porośnięte są modrzewiową tajgą z domieszką sosny syberyjskiej (Pinus sibirica). Zaczynał się właśnie sezon na zbiór nasion sosny nazywanych „orzeszkami cedrowymi”.
-
Wokół rosnie duża ilość krzaków „żymłosti” (жимолост голуба́я) czyli wiciokrzewu sinego (Lonicera caerulea), w polsce uprawiany jako „jagoda kamczacka”. Owoce żymłosti są bogate w witaminy, a przede wszystkim w witaminę C i stanowią znakomity substytut cytryny w tajdze.
-
Obok nas biwakowały dwie rodziny z Nowosybirska z którymi szybko się zaprzyjaźniliśmy. W drodze powrotnej do polski gościliśmy u nich przez trzy dni.
-
Pierwszym naszym celem był szczyt o nazwie Kupoł Triech Ozier (3556 m ), drogą 1B w skali rosyjskiej.
-
Na błotnistym plato pod szczytem znajdują się niewielkie jeziorka od których szczyt bierze nazwę.
-
Kupoł Triech Ozier (Купол Трех Озёр) (3556m).
-
Pod szczytem stoi jedna z paru chatek glacjologów funkcjonujących w tym rejonie. W razie konieczności można się w nich przespać. Za nami szczyt Karatasz (3534m).
-
Po drodze znaleźliśmy rogi koziorożca syberyjskiego (Capra sibirica).
-
Łatwym połogim lodowcem wychodzi się na kopulasty szczyt.
-
Na szczycie fantastyczny chaos kamiennych płyt. Szczyty w otoczeniu doliny Aktru zbudowane są w znacznym stopniu z łupków metamorficznych.
-
Widok na pasmo Południowoczujskie (Южно-Чуйский хребет).(patrz→wyjazd z 2008 roku)
-
Szczyt Śnieżnyj (3800).
-
Po prawej lodowiec Bolszoj Aktru i szczyt Aktru (Актру)(4044) najwyższy szczyt w otoczeniu doliny. Z lewej z tyłu widoczny masyw Maszeja (4173m).
-
Naszym następnym celem był lodowiec Bolszoj Aktru (Большой Актру).
-
Wkładamy raki po zejściu z moreny na lodowiec.
-
Na lewej morenie lodowca nad jeziorkiem znajduje się jeszcze jedna chatka glacjologów w niej zamieszkaliśmy.
-
Następnego dnia wyszliśmy na górne piętro lodowca, ale ze względu na złą pogodę nie wchodziliśmy na żaden szczyt.
-
Lodowiec Bolszoj Aktru należy do „najgrubszych” na Ałtaju, jego miąższość sięga 340-tu metrów. Długość lodowca dochodzi do 8 km.
-
W pewnym momencie zauważyliśmy mały ciemny przedmiot staczający się na nas z górnej części lodowca. Gdy podskakujący punkt przybliżył się do nas okazało się że jest to… wiewiórka! Minęła nas łukiem i pognała w dół lodowca znikając nam z oczu.
-
W chatce mieszkała już czwórka Rosjan z Petersburga z psem „Żuliettą”. Pies dołączył do nich w bazie na dole i nie dał się odgonić wiec razem z nim wyszli już na Kupoł Triech Ozier.
-
Postanowiliśmy razem z Rosjanami wejść na szczyt Aktru. Pies który został w chatce z jedną z Rosjanek uciekł. Przybiegł do nas przechodząc uszczelinioną część lodowca. Z wesołym merdaniem dołączył do naszej grupy przy wejściu w żleb.
-
Pokonujemy uszczeliniony lodospad w środkowej części lodowca.
-
Podchodzimy pod żleb wyprowadzający na wschodnią grań Aktru.
-
Żlebem wychodzimy na wschodnią grań Aktru (4044) którą prowadzi droga 3A (trudność wg skali rosyjskiej). Po prawej od nas wesoła „żulia”!
-
Na wschodniej grani Aktru. Rosjanie razem z psem zostali z tyłu.
-
Pod wieczór znajdujemy świetne miejsce na biwak w zacisznym gnieździe na grani.
-
Wietrzny poranek na grani.
-
„Morze gór”!
-
Likwidujemy biwak i kontynujemy wspinaczkę razem z Rosjnami i oczywiście „Żulietta” prawdziwym psem alpinistą!
-
Do szczytu zostało niewiele – kawałek grani, obejście skalnego „żandarma” i stromy śnieżny sierp.
-
Przy obejściu „żandarma” na grani musieliśmy zjechać kawałek na południową ścianę i wspiąć się z powrotem na grań żlebem.
-
Końcowy odcinek grani. W dole Kurajski Step.
-
Na szczycie! Delektujemy się krówkami bielskiej Spółdzielni „Pokój” – mini sponsora wyjazdu!
-
Widok na grupę Maszeja (Maaszej-basz -4177 m) – najwyższego szczytu pasma Północnoczujskiego.
-
Szczyt Kurkurek (3989).
-
Schodziliśmy zachodnią granią z której zjechaliśmy następnie po stromym stoku śnieżno-lodowym na połogi lodowiec. Pies zjeżdżał razem z nami bez asekuracji na tylnych łapach i zadzie zatrzymując się na asekurujących na stanowiskach ludziach.
-
Po zejściu do bazy „Żulietta” znalazła sobie lepsze psie towarzystwo i przestała się interesować ludźmi:).
-
Zostaliśmy w bazie jeszcze parę dni robiąc krótkie wycieczki po okolicy. Skorzystaliśmy też ze znajdującej się w bazie „bani”(rosyjska sauna). By ją nagrzać musieliśmy narąbać drewna.
-
Porzucona w bazie legendarna ciężarówka ZIŁ 157. Fenomenalne zdolności terenowe zawdzięczała systemowi centralnej regulacji ciśnienia w kołach. Takimi maszynami Związek Radziecki „cywilizował” Syberię. Na kabinie napis „Nie śmiecić!”
-
Kamienna lawina na ścianie Karatasza (3534) widziana z bazy.
-
Widok na Kupoł Triech Ozier z podejścia na przełęcz Uczitiel.
-
Skorzystaliśmy z przybycia do bazy kolejnej radzieckiej jeżdżącej legendy – ciężarówki GAZ 66 i zabraliśmy się w dół doliny do mostu na Aktru.
-
Postój w drodze do wylotu doliny.
-
Za mostem u wylotu doliny znowu nałożyliśmy plecaki i wybraliśmy się na trekking przez uroczysko Esztykel do doliny Maszeja.
-
Uroczysko Esztykel jest polodowcowym plato pokrytym jeziorkami i bagnami na wysokości ok. 1800m.
-
Największe jezioro na plato to jezioro Dżangyskol.
-
Nad jeziorem stoją opuszczone auły – czyli tradycyjne ałtajskie drewniane jurty kryte korą.
-
Uroczysko wykorzystywane jest jako letnie pastwisko dla krów.
-
W jednym z zamieszkałych aułów wymieniliśmy niepotrzebne już nam repsznury na mleko i jajka. W następnej zostaliśmy ugoszczeni herbatą, konfiturami z poziomek i białym serem.
-
W modrzewiowym lasku w którym zatrzymaliśmy się na noc było takie zatrzęsienie maślaków że wystarczyło tylko wychylić się z namiotu żeby nazbierać ich całą menażkę!
-
Namiot rozłożyliśmy na krzaczkach „brusinki” czyli borówki brusznicy (Vaccinium vitis-idaea).
-
Mroźny poranek podarował nam niesamowite widoki na masyw Kurkurek (3982).
-
Mgły podnoszą się znad jeziora Karakol.
-
Mroźny ałtajski poranek.
-
Obchodzimy jezioro Karakol i kierujemy się do doliny Maszeja.
-
W drodze do doliny Maszeja.
-
Dochodzimy do ujścia Maszeja do Czuji. W tym miejscu znajduje się most i baza turystyczna – kamping i bania.
-
Bania (rosyjska sauna) z kąpielą w lodowatym Maszeju zostawia niezapomniane wrażenia.
-
W końcu możemy zjeść świeży chleb pieczony przez pracowników bazy.
-
Próbujemy nawet złowić jakieś ryby wypożyczonymi wędkami. Nie znając się na tym, nie osiągamy oczywiście żadnych rezultatów
-
Do Górno-Ałtajska wracamy razem z pracownikiem bazy jego UAZem „buchanką”.
-
Po drodze w dolinie Czuji oglądamy kamienne stele zwane niekiedy „kamieniami jeleni”. Ten „kamienny wojownik” Adyr-Kan pochodzi z okresu scytyjskiego ok. VII w. p.n.e.
-
Niedaleko od steli znajduje się jedno z większych na ałtaju skupisko rytów naskalnych Kalbak-Tasz. Około 5 tysięcy petroglifów przedstawia przede wszystkim zwierzęta i sceny polowań.Ryty pochodzą z różnych okresów – najstarsze szacowane są na 6-4 tysiąclecie przed Chrystusem (neolit). Najwięcej rysunków pochodzi z okresu brązu (3-1 tyś. do n.e) oraz scytyjskiego (1 tyś. – do n.e) i tureckiego (IV-X w. n.e.)
-
Najstarsze neolityczne rysunki przedstawiają zwierzęta, głównie jelenie.
-
Późniejsze rysunki przedstawiają figury ludzi, szamanów i sceny polowań. Najmłodsze są napisy runiczne z okresu tureckiego.
-
Niektóre z petroglifów jak na przykład ten, nie zostały dotychczas jednoznacznie zinterpretowane przez naukowców. Ten rysunek prawdopodobnie przedstawia szamana w stroju rytualnym.
-
Koło wioski Inia oglądamy kolejne kamienne stele – ich wiek szacowany jest na VIII-VII w. p.n.e.
-
W ałtajskich wioskach często spotkać można drewniane rzeźbione „koniowiązy”.
-
Remontowana droga na przełęczy Cziki Taman.
-
Drewniane płotki przeciwśnieżne na przełęczy Semińskiej. Okolice przełęczy porastają sosny syberyjskie (Pinus sibirica) zwane również cedrami syberyjskimi.
-
Z Górno-Ałtajska przejechaliśmy się do położonej paręnaście kilometrów na pd.-wsch. wioski Birjulja by zwiedzić którąś z jaskiń znajdujących się blisko wioski. Na miejscu spotkał nas dyrektor miejscowej szkoły i po krótkiej rozmowie oddelegował do naszej dyspozycji jako przewodników, zwolnionych z zajęć dwóch chłopaków. Jeden skoczył do domu po rower a drugi po konia i taką oto „ekspedycją” ruszyliśmy malowniczą doliną do jaskini o dźwięcznej nazwie Jebulińska. Po drodze chłopaki zapoznawali nas z różnorodnymi sposobami na wykorzystanie konopi siewnej (Cannabis sativa). Roślina ta występuje tam w stanie dzikim w bardzo dużych ilościach tworząc wielkie pola wysokich „krzaczorów”. Niestety z przyczyn technicznych nie mamy zdjęć z jaskini.
-
W oczekiwaniu na autobus. Miejscowe „urwipołcie” z krzakami konopi zaczepionymi do rowerów!
-
W drodze powrotnej gościliśmy u poznanych w górach Rosjan z Nowosybirska. Zwiedziliśmy miedzy innymi nowosybirskie zoo.
Disqus Comments